drukuj

Działania niemieckiego 217 rezerwowego pułku piechoty w okolicach Markuszowa w dniach 31.07-3.08.1915 r.

Mapka obrazująca przebieg rosyjskich pozycji na odcinku 217 rez. pp

Linia ciągła - pierwsza linia okopów
Linia przerywana - druga linia okopów

Każdego dnia tysiące ludzi przemierza drogę krajową nr 17 pomiędzy Markuszowem a Kurowem nie zdając sobie sprawy iż poruszają się po polu bitwy sprzed 95 lat. Na przełomie lipca i sierpnia 1915 r. szło tędy natarcie żołnierzy z niemieckiej 47 Rezerwowej Dywizji Piechoty...

Przełamanie rosyjskiego frontu pod Gorlicami w pierwszych dniach maja 1915 r. doprowadziło w efekcie do generalnego odwrotu wojsk rosyjskich, w trakcie którego armie austro-węgierskie i sprzymierzone z nimi oddziały niemieckie stopniowo odzyskiwały utracone wcześniej tereny i zajmowały w pościgu coraz większe obszary Królestwa Polskiego. Rosjanie cofali się stawiając zacięty opór na kolejnych liniach obrony – jedną z nich, na której walki rozgorzały w dniach 31 lipca – 3 sierpnia 1915 r. była pozycja ciągnąca się od wzgórz leżących na północ od Lublina wzdłuż drogi prowadzącej z Lublina do Kurowa i dalej do Puław. Na tej linii przyszło toczyć ciężkie walki m.in. Legionistom Piłsudskiego (słynna bitwa pod Jastkowem), natomiast na odcinku Kurów-Markuszów chlubne karty swej historii zapisała w tych dniach niemiecka 47 Rezerwowa Dywizja Piechoty. Dywizja, która w 1915 r. składała się z dwóch brygad: 93 (217 i 218 rezerwowy pułk piechoty – dalej rez. pp) i 94 (219 i 220 rez. pp), swój szlak bojowy rozpoczęła w okolicach Verdun we Francji jednak z końcem 1914 r. została przetransportowana na Front Wschodni. Tu wzięła udział w operacji limanowsko-łapanowskiej oraz w działaniach nad dolnym Dunajcem a latem 1915 r., przydzielona do austro-węgierskiej 4 Armii i należącego do niej VIII Korpusu, znalazła się na terenach Lubelszczyzny działając w okolicach Kraśnika, Chodla i Nałęczowa.

31 lipca o godzinie 5.45 rano 217 rez. pp wymaszerował z Nałęczowa. Przed Piotrowicami Małymi przecięto linię kolejową Chełm-Nowa Aleksandria (dzisiejsze Puławy) i skierowano się w kierunku Bronic, gdzie pułk otrzymał rozkaz by w pociętej wąwozami dolinie rzeki Kurówki, na północ od Kalenia, przygotować się do działań ofensywnych. Zadanie rozpoznania terenów leżących na osi planowanego natarcia otrzymał II batalion. Rozpoznanie wykryło najpierw obecność rosyjskich ubezpieczeń na północnych krańcach doliny, które jednak nie stawiły oporu i wycofały w kierunku północnym. Patrole stwierdziły następnie iż nieprzyjaciel zajmuje słabo obsadzone (jak się wtedy jeszcze wydawało) pozycje na północ od szosy Markuszów-Kurów, które ciągnęły się w kierunku północno-zachodnim od wzgórza 186. Swoistym dopełnieniem prowadzonego rozpoznania było pochwycenie pierwszych jeńców w liczbie 62. Miało to miejsce na obrzeżach Markuszowa w Łanach, gdzie zapędziła się ubezpieczająca rozpoznanie od strony Zabłocia 5 komp./II.

Dysponując najnowszymi wiadomościami o przeciwniku dowództwo 93 Brygady opracowało plan ataku, zgodnie z którym 218 rez. pp (zajmujący pozycje na wschód od 217 rez. pp) miał zaatakować wzgórze 186 i teren na zachód od niego, natomiast 217 rez. pp przypadło zajęcie wzgórz do linii: wschodnia krawędź stawów w Płonkach – wzgórze 158 na południe od Kłody. W tym celu bataliony I/217 i III/217 rozwinęły się na lewo od znajdującego się do tej pory w pierwszej linii II batalionu. Dalej na zachód znajdowały się pozycje 219 rez. pp z 94 Brygady.

Atak rozpoczął się o godzinie 16.15. Rozwinięci w tyraliery żołnierze poruszając się szybkimi skokami ok. godziny 18.30 osiągnęli linię porośniętych zbożem wzgórz przylegających do szosy Markuszów-Kurów. Tkwiący w swoich okopach Rosjanie nie dali się zaskoczyć i z miejsca atakujący dostali się pod silny ostrzał z broni ręcznej i maszynowej, nie próżnowała także nieprzyjacielska artyleria. Wskutek takiego przyjęcia tempo natarcia gwałtownie spadło, jednak powoli ale z nie słabnącą energią poszczególne kompanie posuwały się nadal, nie zważając na ponoszone straty. Około godziny 21.00 Niemcy dotarli na odległość pozwalającą na bezpośredni szturm umocnień rosyjskich. Dokonano ostatnich przemieszczeń jednostek (m.in. podciągnięto na pierwszą linię dwie znajdujące się w rezerwie kompanie) i dano sygnał do szturmu. W zapadających ciemnościach kompanie wdarły się do nieprzyjacielskich okopów – walka wręcz trwała stosunkowo krótko i zakończyła się wyparciem Rosjan z zajmowanych pozycji. Zwycięski szturm kosztował jednak Niemców wielu zabitych i rannych, również w kadrach oficerskich. Ranny został m.in. dowódca I batalionu major von der Osten i jego adiutant porucznik Schellert, podobnie jak i dowódca 4 komp./I porucznik Rosenow. Stracono także podporucznika Bischoffa z 3 komp./I oraz dowódcę 7 komp./II podporucznika Schrötera, który został raniony w pierś i zmarł w punkcie opatrunkowym (nagrobki dwóch ostatnich oficerów zachowały się do dziś na cmentarzu wojennym w Olesinie). Wszystkie bataliony przeszły tymczasowo do obrony wykorzystując zdobyte umocnienia przeciwnika. W samą porę, bowiem już o godzinie 23.00 rozległo się głośne Urra! i nastąpił pierwszy kontratak rosyjski na pozycje II batalionu, został jednak krwawo odparty. O godzinie 1.00 w nocy Rosjanie kontratakowali również na odcinku I batalionu, a o 3.00 nad ranem na odcinku III batalionu – we wszystkich przypadkach bezskutecznie. Kolejne kontrataki już nie nastąpiły i nad polem bitwy zapadła cisza.

Jeden z uczestników walki, kapral Paul Weiss z 1 komp./I, tak opisywał później te wydarzenia:
„O godzinie 4 po południu nadszedł rozkaz abyśmy grupkami przesunęli się ku szosie Markuszów-Kurów, za którą lekko wznosiło się wzgórze będące celem ataku [wzgórze 186 – przyp. aut.]. Zachowując spore odległości miedzy sobą ruszyliśmy skokami naprzód. Wśród żółtych łanów żyta i owsa stanowiliśmy dobry cel dla nieprzyjacielskich strzelców i szybko dostaliśmy się pod ich morderczy ostrzał. Drużyny rozluźniły szyk. Z jednej strony rozległo się wezwanie do ataku na bagnety, z drugiej ktoś zaczął wołać sanitariuszy. Do tego nieprzyjacielskie baterie zaczęły zasypywać nas szrapnelami. Do godziny 6 po południu, kiedy to osiągnęliśmy rów przy szosie, prawie połowa z nas została po drodze trafiona. Z mojej drużyny pozostało jedynie 4 ludzi. Pewnemu 40-letniemu siwobrodemu landwerzyście, który mimo swego wieku był jednym z naszych najodważniejszych żołnierzy, przestrzelono twarz, inny został jednocześnie trafiony dwoma kulami. Naszemu majorowi von der Ostenowi odstrzelono szpic z hełmu. Z napływających stopniowo informacji wynikało iż 1 kompania zostawiła po drodze 50 ludzi.
Rosyjskie okopy dostały się teraz pod nasz ostrzał. W zapadającym zmierzchu nadeszły również pozostałe kompanie. Dano sygnał do szturmu. Rozbrzmiał ochrypły ryk Hurra! i kolumny rzuciły się do ataku. Przyjął nas tak wściekły ogień z broni ręcznej i maszynowej, że musieliśmy przypaść do ziemi. Major von der Osten pociągnął nas do przodu. Ponownie rzuciliśmy się skokami naprzód. Rosyjski ogień wkrótce ucichł – nieprzyjaciel rzucił się do ucieczki, ścigany naszym ogniem. Obsadziliśmy uparcie bronione okopy, które po mistrzowsku nawzajem się flankowały. Otwory strzelnicze wykonaliśmy po ich drugiej stronie i wystawiliśmy czujki na przedpolu. Około 3 rano na przedpolu pojawiły się gęste rosyjskie kolumny. Głośno krzycząc starali się wprowadzić nas w błąd iż chcą zdezerterować. Ostrzeżeni wcześniejszymi takimi manewrami i bojąc się podstępu otworzyliśmy do nich ogień i dopiero teraz większość z nich rzuciła broń i przeskoczyła za nasze okopy. Pozostali uciekli.
1 kompania ucierpiała najbardziej: 7 zabitych i 53 rannych; 130 ludzi wyruszyło dalej. Nieprzyjacielskie kule zebrały szczególnie duże żniwo wśród starej kadry 217 pułku, która wyruszyła z nim w pole jeszcze z Magdeburga. Ludzie czuli się nieswojo po tym jak okazało się iż major von der Osten został ciężko ranny a jego adiutantowi przestrzelono rękę.”

Wstający świt 1 sierpnia oprócz ciemności rozjaśnił również sytuację na polu walki. Rosyjskie okopy na odcinku biegnącym przez wzgórze 186 zostały wprawdzie zajęte, jednak ich część biegnąca przez wzgórze 163 znajdowała się nadal w rękach przeciwnika. Ponieważ były one tu uformowane w kształt litery S, Rosjanie mogli dzięki temu ostrzeliwać zarówno flankę jak i tyły pułku. Z tego też powodu znajdująca się na lewym skrzydle 9 komp./III została cofnięta do tyłu z zadaniem utworzenia pozycji ryglującej wzgórze 163. Dalsze posuwanie się naprzód było uzależnione od zdobycia wspomnianych wyżej pozycji rosyjskich – zadanie to otrzymał III batalion. Po silnym przygotowaniu artyleryjskim oraz ostrzale z broni maszynowej okopy zostały wespół z 219 pułkiem zdobyte o godzinie 14.00. III batalion wziął przy tym do niewoli 109 jeńców.

Pozycje I i III batalionu dostały się teraz pod wściekły ogień nieprzyjaciela, w tym ciężkiej artylerii, który chciał w ten sposób zapobiec dalszemu natarciu. Dowództwo brygady nakazało pomimo tego kontynuowanie ataku: pułk 218 nacierać miał po wschodniej stronie drogi wzgórze 186 – folwark Olempin, natomiast pułk 217 po jej zachodniej stronie. Dowództwa obydwu pułków uzgodniły jako moment rozpoczęcia ataku godzinę 17.00.

217 pp nacierał dwoma batalionami (od lewej: I/217 i II/217) urzutowanymi w 2-3 linie. Każdy z batalionów atakował frontem o szerokości 200 metrów złożonym z dwóch kompanii. Za I batalionem posuwał się będący w rezerwie III batalion wraz z kompanią karabinów maszynowych. Kompanie szły naprzód luźnymi tyralierami przez kartofliska i łany zbóż w kierunku rosyjskich pozycji, które ciągnęły się od folwarku Olempin w kierunku Kłody. Za tymi pozycjami wzgórza zaczynały opadać ku szerokiemu pasmu mokradeł, ciągnącemu się wzdłuż brzegów rzeki Białka. Ogień nieprzyjacielskiej artylerii nie ustawał nawet na chwilę, dlatego też posuwanie się do przodu było bardzo czasochłonne. Co prawda w porównaniu do ostrzału artyleryjskiego ogień wrogiej piechoty i karabinów maszynowych był stosunkowo słaby, jednak postanowiono iż szturm nastąpi dopiero o zmierzchu. Około godziny 21.00, pomimo tego iż nie było jeszcze połączenia z II batalionem (dotarł na pozycje wyjściowe niedługo potem), dowodzący obecnie I batalionem podporucznik Friedrich wydał rozkaz do szturmu. Oświetlone łunami z płonących zagród przednie rosyjskie okopy zostały zajęte pomimo silnego ostrzału przeciwnika. W ręce zwycięzców wpadło ponad 100 jeńców, 2 karabiny maszynowe oraz duże ilości amunicji. Rozgrzane walką czołowe kompanie nie spoczęły na laurach – przebiły się przez płonący folwark, zaatakowały i zajęły także leżące na północ od Olempina okopy głównej pozycji Rosjan.

Z dowództwa brygady nadszedł wówczas rozkaz by nie posuwać się poza linę zdobytych umocnień. Natarcie zostało zatem wstrzymane a czołowe kompanie I i II batalionu okopały się na przedpolu zdobytych umocnień, ok. 400 m na północny-zachód od Olempina. Zadanie obsadzenia zdobytych rosyjskich pozycji przypadło III batalionowi, który tuż po udanym szturmie został przesunięty do przodu. Wysłane na lewo patrole nawiązały łączność z sąsiednim 219 pułkiem przy okazji biorąc do niewoli 120 Rosjan (łącznie tego dnia pułk wziął do niewoli 2 oficerów i 445 żołnierzy). Zauważono również iż w wyniku bitewnego zamieszania pomiędzy pułkami 217 a 219 powstała ok. 300-metrowa luka - aby zapobiec ewentualnemu wtargnięciu tędy Rosjan przesunięto na lewe skrzydło I batalionu 11 komp./III z karabinem maszynowym, po jednym karabinie maszynowym przydzielono również I i II batalionowi. Po ucichnięciu gwaru bitewnego prawdziwym wydarzeniem dla przemęczonych żołnierzy było pojawienie się długo oczekiwanych kuchni polowych - wreszcie zamiast przeciwnikiem mogli oni zająć się kubkiem ciepłej kawy oraz lekturą listów dostarczonych za pomocą poczty polowej.

Sielanka nie trwała jednak długo. 2 sierpnia o 4.30 rano ponownie odezwała się nieprzyjacielska artyleria, co więcej, od strony Kłody wynurzyły się z porannej mgły gęste tyraliery rosyjskiej piechoty, którymi natychmiast zajęły się niemieckie armaty. Wstający dzień unaocznił także popełnione w nocy niedopatrzenie - okazało się bowiem iż III batalion zamiast głównych pozycji rosyjskich na północ od folwarku Olempin zajął w nocy okopy na południe od niego. Batalion otrzymał rozkaz by natychmiast skorygować pomyłkę. W międzyczasie Rosjanie zbliżyli się do pozycji niemieckich na 700 metrów przed frontem II batalionu i 500 metrów przed frontem I batalionu. Wykorzystując zrytą pociskami ziemię, okopali się oni w ciągnącym się od strony Kłody obniżeniu terenu. Rosyjska artyleria, w szczególności ciężka, nieustannie ostrzeliwała pozycje pułku wykorzystując dodatkowo w tym celu obserwację lotniczą. O godzinie 16.30 ogień artyleryjski osiągnął takie natężenie jakiego nie obserwowano od długiego czasu. Niemiecka artyleria nie pozostawała dłużna w odpowiedzi i wkrótce w niebo wzbiły się gęste czarne kłęby dymu z płonących zabudowań Kłody. Rosyjska piechota podjęła w tym momencie próbę obejścia prawego skrzydła II batalionu wychodząc z lasu na północny-wschód od folwarku Olempin. Jednak kiedy tylko wynurzyła się z doliny ciągnącej się od strony Bobowisk została natychmiast odrzucona do niej z powrotem celnym ogniem 8 komp./II i nie próbowała już szczęścia po raz kolejny.

Planowany uprzednio na późne popołudnie niemiecki atak w kierunku wspomnianego wcześniej pasa mokradeł został ostatecznie odwołany dzięki czemu możliwe było wieczorne dostarczenie zaopatrzenia poszczególnym kompaniom, czego nie udało się dokonać za dnia wskutek nieprzyjacielskiego ostrzału. Powoli zaczęto nabierać podejrzeń graniczących z pewnością iż silny ogień rosyjskiej artylerii oraz sporadyczne ataki rosyjskiej piechoty miały służyć jedynie osłonie rozpoczynającego się odwrotu. Wysłane naprzód patrole potwierdziły te przypuszczenia - nieprzyjacielskie okopy naprzeciwko pozycji I i II batalionu były opuszczone, w okolicy płonącej Kłody znajdowały się jedynie nieliczne rosyjskie straże tylne. Gdy wreszcie ustał nękający ostrzał rosyjskiej artylerii, przystąpiono 3 sierpnia do porządkowania pola bitwy. Zebrano w jego trakcie m.in. 400 rosyjskich i sporo niemieckich karabinów oraz dużą ilość amunicji.

Straty 217 rez. pp w walkach od 31 lipca do 3 sierpnia wyniosły ogółem: I batalion - 24 zabitych, 125 rannych, 3 zaginionych; II batalion - 18 zabitych, 62 rannych i 1 zaginiony; III batalion - 14 zabitych, 47 rannych. Poległych żołnierzy niemieckich pochowano na cmentarzu wojennym znajdującym się do dnia dzisiejszego w Olesinie, obok drogi krajowej Lublin-Puławy.
O godzinie 4.30 rano 4 sierpnia zameldowano o całkowitym odwrocie Rosjan. Niedługo potem pozycje 47 Rezerwowej Dywizji przejęły oddziały austriackie, podczas gdy Niemcy zostali przesunięci na inny odcinek frontu.

Bibliografia:
1. Das Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 217 im Weltkriege, Berlin 1932
2. Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918, Zweiter Band, Das Kriegjahr 1915, Wiedeń 1931

(Powyższy artykuł jest częścią powstającego opracowania nt. przebiegu I wojny światowej na Lubelszczyźnie w latach 1914-15. Jeśli dysponujecie jakimiś ciekawymi materiałami na ten temat i chcielibyście je udostępnić piszcie: pgrudzie@wp.pl)

Paweł Grudzień

Zdjęcia

  • Mapka obrazująca przebieg rosyjskich pozycji na odcinku 217 rez. pp
  • Widok ze wzgórza 186 na południe, w kierunku szosy Markuszów-Kurów (fot. P.G.)
  • Widok ze wzgórza 186 w kierunku północnym, wzdłuż drogi prowadzącej do Olempina (fot. P.G.)

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
KSW
KSW sob., 2010-12-11 10:27

..........

Gratuluję Koledze artykułu.Brawo

www.narodowiec.com.pl www.fanatycywisly.ubf.pl
Gruby
Gruby sob., 2010-12-11 11:06

Podziwu godna szczegółowość!

Przypuszczam, ze całość opracowania bedzie miała co najmniej trzy tomy, tak jak "Komentarze ....." płk. dypl. Mariana Porwita

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
Paweł Grudzień
Paweł Grudzień sob., 2010-12-11 11:48

Dziękuję :)

Dzięki za miłe słowa, a co do szczegółowości to na pewno dołożę wszelkich starań by z dostępnych materiałów wydobyć jak najwięcej...

krys1970
krys1970 sob., 2010-12-11 17:31

Super!!!

@Paweł Grudzień:

Bardzo fajnie ,czekam na książkę i okolice Żyrzyna

Krys
Paweł Grudzień
Paweł Grudzień sob., 2010-12-11 20:01

Będą i okolice Żyrzyna...

- w książce i (wcześniej) w artykule ;)

ul.Puławska
ul.Puławska sob., 2010-12-11 23:33

Bardzo ciekawe.

świetny artykuł

Pozdrawia: miłośnik Puławszczyzny (Ziemi Puławskiej)
tomtom
tomtom pon., 2010-12-13 09:20

Z tego co się orientuję ...

na cmentarzu w Olesinie pochowano kilku oficerów niemieckich, których nagrobki są jeszcze czytelne : http://www.polegli.tgcp.pl/miasto.php?lng=pl&m=798&order=n

tom-tom
Paweł Grudzień
Paweł Grudzień pon., 2010-12-13 09:40

Dokładnie tak...

@tomtom:

...a dwóch z nich to "bohaterowie" w/w artykułu (chociaż w tym charakterze to pewnie nie chcieliby się w nim znaleźć).

Jar
Jar sob., 2010-12-18 20:06

47DIV

Panie Pawle Grudzień po przeczytaniu pańskiego opracowania poczułem że zaczęła pękać biała plamka historii w pańskiej okolicy .Gratuluję szybkiej pracy około pół roku realizacji (niezły czas).Opracowanie nie jest złe ale ja pijam z kieliszka wino a nie wodę .Na podstawie jednej monografii i oblatanego Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918, czuję niedosyt.(kocham szczegóły)
Przede wszystkim nasuwa mi się elementarne pytanie w tym zgiełku bitewnym .
- Kim był przeciwnik Prusaków ?
- Rozmieszczenie niemieckiej artylerii gdzie się ona znajdowała bodaj nr.półku.
- Gdzie Niemcy zorganizowali punkt opatrunkowy i szpital polowy ? ( Miejscowość).
Pominął Pan o bardzo ważnej jednostce która się znajdowała w szeregach 47 dywizji w owym czasie.
Reserve-Jäger-Bataillon Nr….(?)
Oni również brali udział w bitwie pod Kurowem.
Niech Pan nie myśli że jest to atak z mojej strony ale niech Pan to potraktuje jako motywację do dalszych poszukiwań. Pójdę dalej i jeszcze pozwolę sobie tym razem nieco sprostować relacje świadka i uzupełnić dane.

Paul Weiss sierżant z 1 kompani był nieco roztrzęsiony jak meldował przełożonym, być może że i nieco zapomniał szczegółów .

Cyt.,,Z napływających stopniowo informacji wynikało iż 1 kompania zostawiła po drodze 50 ludzi.’’
Prawda była taka ze wśród nich było wielu rannych, maruderów i zaledwie 14 zabitych na placu boju.
Dalej cyt.,, Pewnemu 40-letniemu siwobrodemu landwerzyście, który mimo swego wieku był jednym z naszych najodważniejszych żołnierzy, przestrzelono twarz, inny został jednocześnie trafiony dwoma kulami.
Nie miał on 40 lat tylko 45 (ur. w Galzwedel i nazywał się Krüger)
Można było by tu dodać jak już jestem przy temacie zabitych .Oficerowie z 217R.I.R którzy polegli pod Kalenie –Kurów –Markuszów tj; Bischoff ur.w Magdeburgu miał 33lata, a Schroter ur.w Sangerhausen miał lat 29.
Układ pochówków i wielkość nagrobków na cmentarzu świadczy że chowano ich pułkami aby byli wyodrębnieni w ciasnej przestrzeni nekropoli . 217R.I.R zajmuje górną część placu a ich groby rozmieszczone są równolegle do drogi Lublin – Kurów ,a 218 R.I.R i 219- ty zajmują środkową i dolną cześć cmentarza prostopadle do tejże drogi .
Życzę dalszych sukcesów w poszukiwaniach oraz zdrowych i wesołych świąt Bożego Narodzenia .Jar.

Gruby
Gruby sob., 2010-12-18 19:41

Przebieg I wojny światowej na Lubelszczyźnie w latach 1914-15

bedzie chyba najlepiej opisanym i udokumentowanym okresem historii Lubelszczyzny.
Obyscie tylko Panowie nie pokłócili się lecz współpracowali!

Szkoda, ze nie ma takich, jak Wy skrupulatnych znawców historii "bitwy partyzanckiej" pod Zbędowicami.
To co ostatnio ogladałem i czytałem w relacjach z tegorocznych obchodów tragicznych wydarzeń, było raczej żenujące :-(

To było raczej takie duszoszczipatielne klituś bajduś ku pokrzeopieniu serc, a nie rzetelna infornacja historyczna, taka jaką wy prezetujecie - mimo pewnych rozbieżności.

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
1234
1234 pon., 2010-12-20 17:24

A Olek Lewtak to pies? Tylko,

@Gruby:

A Olek Lewtak to pies? Tylko, że on raczej nie będzie współpracował ze "stowarzyszeniem". Chwalić Boga, do zdrowia wraca, mam nadzieję, że nie spocznie na tym, co napisał dotychczas.
Smutno mi, bo weszli w to moi krewni i znajomi.
PS. Z ciekawszych historii - może by ktoś zrobił wywiad z babcią Węgorkową? Ciekawa kobita, która ma dwóch Niemców "na rozkładzie", a zarówno AK jak i UB/NKWD to dla niej taka sama swołocz.

Gruby
Gruby pon., 2010-12-20 17:42

Nie pies, tylko autor chyba jedynego jak dotąd opracowania.

@1234:

Rzetelnego i wiarygodnego a nie duszoszczipateinych pieprzot.
Ale jego na tych ostatnich obc=hodach nie widziałem
Przekaz mu zyczenia zdrowia!

„Gruby” - * - CETERUM CENSEO KACZYZM ET ZIOBRYZM ESSE DELENDAM!!!
1234
1234 pon., 2010-12-20 18:05

Kumpel, który robi w

@Gruby:

Kumpel, który robi w starostwie /i będzie robił nadal, dla oczywistości dodaję/ przed wyborami mówił, że na wybory miał wrócić, więc zakładam, że już jest w miarę na chodzie.
Tak, co by się pochwalić - do jego ostatniego opracowania to i jakiś tam wkład wniosłem, tak że mnie w "źródłach" umieścił.

Jar
Jar sob., 2010-12-18 20:05

47DIV

I jeszcze coś dla ciekawskich ,
Widoczek wzniesienia 186 .Prawdopodobnie tuż po wycofaniu się Rosjan .Paląca się wieś w oddali ( Olempin, Bobowiska ? )
http://img707.imageshack.us/img707/2189/kopiaimg4696.jpg
i widoczek współczesny
http://img823.imageshack.us/img823/971/kopiaimg5065.jpg

Paweł Grudzień
Paweł Grudzień sob., 2010-12-18 22:27

Dziękuję za wszelkie uwagi...

...nawet te bardziej krytyczne - wbrew pozorom zawierają one bardzo wiele cennych informacji :)

Gruby: Na pewno się nie pokłócimy - osoby którym chce się grzebać w historii i jeszcze o niej pisać, powinny zdecydowanie się wspierać.

Jar: W sumie nie wiem od czego zacząć - może od początku:
cyt.:"Opracowanie nie jest złe ale ja pijam z kieliszka wino a nie wodę .Na podstawie jednej monografii i oblatanego Österreich-Ungarns letzter Krieg 1914-1918, czuję niedosyt.(kocham szczegóły)"
--> Szczegóły są niezbędne jeśli mówimy o książce. Natomiast w artykule prasowym, który ma przyciągnąć również osoby nie zainteresowane bliżej historią, nagromadzenie zbyt wielkiej ilości szczegółów jest moim zdaniem niewskazane.
Poza tym mój artykuł (podkreślam) bazuje tylko na dwóch pozycjach - zatem siłą rzeczy nawet gdybym chciał to i tak nie dałbym rady opisać tych wszystkich zagadnień które Pan wypunktował, tylko na ich podstawie. Na potrzeby artykułu nie były one jednak niezbędne, natomiast na potrzeby książki zamierzam zajrzeć jeszcze do innych źródeł (w tym rosyjskich), które niewątpliwie zaspokoją Pańskie (i moje również) oczekiwania w tym względzie.

cyt.:"I jeszcze coś dla ciekawskich ,
Widoczek wzniesienia 186 .Prawdopodobnie tuż po wycofaniu się Rosjan .Paląca się wieś w oddali ( Olempin, Bobowiska ? )"
--> Widzę, że dysponuje Pan źródłami, do których ja do tej pory jeszcze nie dotarłem - chodzi mi tu głównie o to linkowane zdjęcie ze wzgórzem 186 (aż usiadłem jak je zobaczyłem - coś fantastycznego). Miałbym w tym miejscu prośbę do Pana - czy mógłbym prosić o podanie źródła z którego zaczerpnął Pan to zdjęcie? W miarę możliwości postarałbym się do niego dotrzeć...

Pozdrawiam i również życzę Panu (jak i wszystkim to czytającym) Spokojnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia.

Paweł Grudzień
Paweł Grudzień sob., 2010-12-18 22:29

P.S.

Zasugerowawszy się Pańskim sprostowaniem i wiedziony ciekawością zerknąłem do listy strat 217 rez. pp. i faktycznie: ten landwerzysta urodził się w roku 1870. Wygląda zatem na to iż sierżant Weiss w swojej relacji uprościł nieco sprawę lub zwyczajnie nie dysponował wyczerpującymi informacjami na ten temat...

Jar
Jar ndz., 2010-12-19 11:04

47Div

Fotografie zaczerpnąłem z pamiątkowego albumu tejże dywizji , leży on u mnie na półce .Nie sądzę aby można byłoby go znaleźć w jakiejś niemieckiej bibliotece . Mogę udostępnić fotki związanych z Pańskim tematem w imię przyjaźni .Prześle je Panu na e-mail. Trzeba sobie pomagać czyż nie ?
Jeszcze na zakończenie dodam jako ciekawostkę dla tych co przeczytali powyższy artykuł ,zdjęcie adiutanta porucznika Schellerta (po wygojeniu ran znów w czynnej służbie )
http://img210.imageshack.us/img210/8866/kopiaimg5237.jpg

Paweł Grudzień
Paweł Grudzień ndz., 2010-12-19 12:40

Będę bardzo wdzięczny...

...i przysługi na pewno nie zapomnę. Mam tylko nadzieję, że tych zdjęć nie nazbiera się zbyt dużo by stanowiły jakiś problem przy wysyłce - wszak Niemcy z 47 Dywizji Rezerwowej bawili na Lubelszczyźnie dobre półtora miesiąca "zarabiając" po drodze przydomek "Żelaznej Dywizji", więc zapewne było co fotografować.
Z góry zatem dziękuję za przesyłkę - i prosiłbym tylko o dołączenie do niej notki bibliograficznej tyczącej się tych zdjęć, cobym później wiedział jakie źródło podać w swoim opracowaniu.

pozdrawiam
Paweł

Paweł Grudzień
Paweł Grudzień pon., 2010-12-27 20:38
Paweł Grudzień
Paweł Grudzień śr., 2011-01-12 19:31

I jeszcze jedno...

Jar - oprócz w/w zdjęć będę Panu wdzięczny za każde materiały pomocne w moim opracowaniu. W końcu im więcej źródeł tym bardziej szczegółowy będzie końcowy efekt.

pozdrawiam