drukuj
Droga z Kurowa do Buchałowic (Miss Dziur)
Utworzono: 06-04-2010, godz. 21.23, Ostatnia aktualizacja: 06-04-2010, godz. 21.23
Po zimie ciężarówki ją rozjeździły, a drogowcy postawili znak ograniczenia do 5 ton. Po jakimś czasie przełomy zasypali piachem, a tydzień temu drobnymi kamieniami, zamiast drogę wyremontować - czytamy w e-mailu od Internauty. Czekamy na inne Wasze zgłoszenia w plebiscycie Miss Dziur.





























Kontakt:
Jak te kamienie są drobne...
to moje oczy zawodzą.
Miałam wątpliwą przyjemność jechać tą trasą w święta - makabra. Dobrze, że nie płaczę jeśli kamień zrobi odprysk w lakierze mojej "staruszki". Jadąc z prędkością 30km/h na pustej drodze nie wiem ile razy moje auto oberwało kamykami wielkości 3-6 cm.
Jeśli to są NOWOCZESNE metody zabezpieczania i łatania dziur w jezdni przez polskich drogowców to ja dziękuję.
Aż ciarki przechodzą jak z przeciwka trafi się wariat jadący 40km /h :-] - przednia szybka do widzenia, nie mówiąc o potrzebie skorzystania z pomocy ambulatoryjnej przez pasażerom.
Nie mam pojęcia kto ma tak chore pomysły, ale według niego to wystarczające rozwiązanie + znak ograniczenia prędkości no i oczywiście oznaczenie "PRZEŁOMY".
Rzeczywiście to "przełomowe" rozwiązanie!
też jechałem tą drogą( no właśnie-czy aby na pewno drogą?)
pisałem już jak to wygląda w jednym z poprzednich moich wpisów...."MamaMi" te kamory zrobiłyby odprysk w wojskowym "rosomaku" a co dopiero w osobówce.
"Drogi w totalnej rozsypce"
Chciałbym nawiązać do artykułu "Drogi w totalnej rozsypce" z Dziennika Wschodniego z dnia 9 kwietnia 2010. Pani Anna Nizioł, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Puławach, w tymże artykule pisze, cytuję " Poza tym zniszczone odcinki powstały wiele lat temu, z myślą o lekkim ruchu, mają zbyt cienką podbudowę. W rezultacie ciężkie pojazdy i duże opady śniegu doprowadziły do uszkodzeń. Przy takich przełomach trzeba usunąć całą konstrukcję drogi i odbudować ją od podstaw", i nasuwa mi się pytanie; to dlaczego na przestrzeni kilku lat nie buduję się tych dróg od podstaw? Moim zdaniem leszy efekt byłby gdyby zrobiono kilka kilometrów rocznie, nowiutkiej drogi z konkretną podbudową, przenoszącą odpowiednie obciążenia, a nie wydawanie pieniędzy podatników na wykonanie 20 - 30 km dróg (rocznie), gdzie wykonuje się tylko kilkucentymetrową nakładkę z masy mineralno-bitumicznej. Logicznym jest to że, taka droga nie wytrzyma kilkunastu lat użytkowania i trzeba będzie robić to samo po 2-3 latach. Duża część dróg w Polsce nie ma odpowiedniej konstrukcji podbudowy, drogi te były budowane kilkadziesiąt lat temu gdzie nie było pojazdów w tak dużej ilości i o tak dużym tonażu. Więc należało by pomyśleć przy organizowaniu przetargów co jest lepsze i co nam się bardziej opłaca: jakość czy ilość?
Czy wiesz ile jest km dróg?
Gdyby robić po kilka km rocznie to drogi powiatowe o których pisała P. Nizioł robiło by się 60- 80 lat bo jest ich ponad 300 km. Po kilku latach 90% byłoby nieprzejezdnych. Przekonaj mieszkających przy nich że przez całe życie mają nie jeździć. Dodatkowy problem to że na tych terenach w podłożu są mady które pod wpływem wody zachowują się jak masło pod wpływem ciepła. Drogi na madach wymagają głębokiej podbudowy tzn. są kosztowne, co nie jest uwzględniane w algorytmie na podstawie którego są przydzielane środki z budżetu na drogi.
Świadom jestem tego że na
@szpak:Świadom jestem tego że na naszych terenach podłoże nie zawsze jest sprzymierzeńcem projektantów i wykonawców, ale może najwyższy czas zacząć coś robić w tym kierunku aby poprawić stan naszych dróg. Robiąc to tak jak to praktykują zarządy (czyli przetarg na kilka centymetrów masy i już) powstaje błędne koło. W ten sposób nigdy nie dorobimy się dróg z prawdziwego zdarzenia. Dla każdego inżyniera powinno być sprawą oczywistą że, fundament (podłoże) - podbudowa jest rzeczą najważniejszą dla dobrego posadowienia budowli, budynku, drogi. Jest jeszcze druga strona medalu - firmy drogowe które na tym cierpią - firma taka wykonuje roboty zgodnie ze specyfikacją przetargową a później po kilku miesiącach, zaczynają pojawiać się przełomy i kto musi to naprawiać? Oczywiście że wykonawca ( z własnej kieszeni) i cierpią na tym z reguły zwykli ludzi. A wina leży gdzie indziej należałoby zorganizować przetarg z wymiana podbudowy. Oczywiście nie bronię firm drogowych bo, to co robią nie zawsze zgadza się ze sztuką inżynierską.