drukuj

Cisy Nałęczów i Orły Kazimierz Dolny szykują się do gry w niższych ligach

Sezon w IV lidze nie dostarczył w Nałęczowie zbyt wielu radości

Jeszcze przed rokiem Cisy Nałęczów i Orły Kazimierz Dolny z powodzeniem występowały w lubelskiej klasie okręgowej.Pierwszy z zespołów zdołał wygrać nawet ligę i awansować do IV ligi.Teraz powraca do punktu wyjścia. Orły szybują jeszcze niżej, prosto do klasy A.

W Nałęczowie spadek przyjęto ze zmiennymi nastrojami.– Z jednej strony byliśmy zawiedzieni, bo gra w wyższej klasierozgrywkowej to możliwość wypromowania zespołu i miasta orazzainteresowania tą dyscypliną sportu większej grupy młodych chłopców i rozwoju grup juniorskich, ale z drugiej zdajemy sobie jednak sprawę, że czwarta liga przerosła nasze możliwości – mówi Andrzej Ryl, prezes Cisów.

– Pocieszam się, że pierwsze koty za płoty. Postaramy się oprzeć drużynę na najbardziej doświadczonych zawodnikach, bo na nich zawszemożemy liczyć. Dokooptujemy do nich też najzdolniejszą młodzież, bo jesteśmy zwolennikami stawiania na piłkarzy z regionu. Ściąganie graczy zza wschodniej granicy, aby na siłę utrzymać ligę w ogóle nas nie interesuje. Mam też nadzieję, żezostanie z nami trener Andrzej Depta, bo to człowiek, bez którego piłka w Nałęczowie w ogóle by nie istniała. Z nim na pewno wszystko poukładamy i albo powalczymy o ponowny awans już w tym sezonie, albo ustabilizujemy swoją pozycję w okręgówce i spróbujemy za rok – dodaje Ryl.

Trener Andrzej Depta nie jest równie wielkim optymistą. – Nie chciałbym wybiegać w przyszłość tak daleko. Najpierw powinniśmy dokończyć sezon, a dopiero później przyjdzie czas na rozmowę o tym, co dalej. Nie wiem też, czy zostanę w Cisach. Wszystko zależy od spotkania z działaczamii piłkarzami i wniosków, do których wspólnie dojdziemy – powiedział trener.

Na razie nie wiadomo, jak potoczą się losy Orłów Kazimierz, które w przyszłym sezonie czeka gra w klasie A. Sytuacją drużyny załamany jest jej szkoleniowiec, Mirosław Banaszek. Zwycięstwo w ostatnim spotkaniu dawało jeszcze szanse na utrzymanie, ale zawodnicy kompletnie zlekceważyli sobie sprawę.

– Moi podopieczni znaleźli sobie nową wymówkę. Po prostu nieodbierają ode mnie telefonów. Z takim podejściem nie mają, co myśleć o angażu w jakimkolwiek klubie w tej lidze. Okazuje się, że dla niektórych ogromnym problemem jest pokonanie kilkunastu kilometrów z KazimierzaDolnego do Nałęczowa. Po zakończeniu sezonu odchodzę z Orłów. Zawiodłem się na niektórych ludziach – powiedział zdegustowany trener.

Jego deklaracją zaskoczony jest prezes drużyny z Kazimierza, Maciej Polkowski. – Przyznam szczerze, że nie rozmawialiśmy jeszcze ze szkoleniowcem. Zamierzamy zrobić to po zakończeniu sezonu, a zostały jeszcze przecież dwie kolejki. Chcemy spotkać się też z zawodnikami i porozmawiać na temat ich podejścia do gry i dalszej przyszłości.

Zdjęcia

  • Sezon w IV lidze nie dostarczył w Nałęczowie zbyt wielu radości

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać