drukuj

Były zakonnik i animatorka kultury z Kazimierza: Sprawa skończy się w sądzie

To, co razem robimy, to nasza prywatna sprawa – mówią były zakonnik Wiktor i jego partnerka Bożena

Wczorajszy artykuł na temat mieszania się miejskiego radnego w prywatne sprawy współpracowniczki Ratusza i byłego zakonnika wywołał burzę w Kazimierzu Dolnym i na portalach Dziennika Wschodniego oraz MM Puławy.

Zaczęło się od publikacji w jednym z lokalnych tygodników, który napisał, że "Kazimierz żyje skandalem obyczajowym, którego głównymi postaciami są dwie znane w miasteczku postacie – animatorka kultury i publicystka oraz przełożony miejscowego klasztoru Franciszkanów". Zdaniem autorki artykułu, "Gwardian W. (...) zrzucił habit i poszedł za głosem serca, zostawiając w poważnych tarapatach podległych mu zakonników".

Dotarliśmy do wspomnianej pary. Okazało się, że rzeczywiście żyją razem. Mężczyzna nie jest już zakonnikiem i – jak twierdzi – jego odejście zostało formalnie załatwione z władzami klasztoru. Zdaniem jego partnerki, całego zamieszania nie byłoby, gdyby nie miejscowy radny Janusz Kowalski.

Kiedyś oboje współpracowali w kampanii wyborczej do samorządu, ale ich drogi się rozeszły. Kowalski stwierdził, że przez cały "skandal" kobieta powinna zrezygnować z redagowania biuletynu wydawanego przez Urząd Miasta. Ale ta uważa, że to, z kim żyje, jest jej prywatną sprawą i nie ma związku ze współpracą z Ratuszem. Bohaterowie artykułu zamieszczonego w tygodniku pojawili się wczoraj u prawnika. – Sprawa skończy się dla gazety w sądzie. Nie pozwolimy się oczerniać – mówi Bożena Gałuszewska.

Tymczasem burmistrz Kazimierza Dolnego zapowiedział, że nie ulegnie żądaniom radnego Janusza Kowalskiego. Choć przyznał, iż stoi teraz przed wyborem, czy dalej współpracować z Gałuszewską przy wydawaniu miejskiej gazety.

– Nie wynika to bezpośrednio z tej całej sytuacji, ale z faktu, że umowa zawarta była na trzy miesiące i właśnie się kończy – mówi Grzegorz Dunia. – Na pewno podejmując decyzję będę się kierował względami merytorycznymi, a nie tym, co mówi radny. Pani Gałuszewska została zatrudniona do pomocy, kiedy gazeta ruszała. Być może teraz będziemy w stanie poradzić sobie już sami. 

Zdjęcia

  • To, co razem robimy, to nasza prywatna sprawa – mówią były zakonnik Wiktor i jego partnerka Bożena

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Jotgie
Jotgie pt., 2012-01-20 11:40

Może i nie ma nic wspólnego, jednak...

... będąc osobą publiczną takie "sytuacje" też mają znaczenie.
Z drugiej strony czy ta Pani jest osobą publiczną i czy POMOC przy tworzeniu gazety jest aż tak ważna, że wymaga nienagannej reputacji? Myślę, że jednak nie!

Jotgie
MARIO
MARIO pt., 2012-01-20 16:30

Pani Bożeno czekam na sprawę.

Pani Bożeno animatorko (anty)kultury czekam z niecierpliwością na to, jak wytoczy Pani sprawę o rzekome zniesławienie w lokalnej gazecie. Ciekawe co też Pani powie w sądzie? Gazeta Panią  zmusiała do wskoczenia do łóżka zakonnika, czy też miejscowy Radny, jak to Pani przedstawia mści się w ten sposób... Smiech na sali...Sprawy z pewnością by nie było gdyby nie fakt, że ta Pani jest  redaktorką Gazety Kazimierskiej oraz osobą lansowaną przez otoczenie Burmistrza do objęcia funkcji Dyrektora Domu Kultury. Żenujące.

kalafior
kalafior pt., 2012-01-20 23:50

:(

Ale ludzie mają problemy ... XXI wiek.. żenada