Bogdan Kowalczyk: Do Puław mam blisko, poza tym byłem bezrobotny
• Jeszcze w niedzielę przekonywał pan, że nic nie wie o ofercie pracy z Puław.
– Wyznaję zasadę, że dopóki nie podpiszę umowy, to nie będę mówił, iż jestem trenerem jakiegoś zespołu. Konkretna propozycja pojawiła się w ostatniej chwili i z niej skorzystałem.
• Dlaczego zdecydował się pan, już po raz trzeci, na Azoty?
– Powody są dwa. Pierwszym to taki, że w tym momencie jestem bezrobotny. Drugi, to możliwość zatrudnienia blisko miejsca zamieszkania, czyli Warszawy. Ostatnio, jeśli mogłem, wybierałem miasta najbliżej stolicy: Płock lub Puławy.
• Niektórzy mówią, że nie wolno wchodzić dwa razy do tej samej rzeki. A co dopiero mówić trzy...
– Rzeka jest ta sama, ale woda w niej jest już zupełnie inna. Za pierwszym razem był awans, za drugim – utrzymanie. Teraz oczekiwania są znacznie większe.
• Sponsorzy i zarząd klubu chcą miejsca w czwórce. Według opinii prezesa Jerzego Witaszka, zatrudnienie pana pozwala realnie spojrzeć na ten cel.
– Nie wyobrażam sobie, abyśmy zajęli miejsce niższe, niż szóste. Gdybym nie wiedział jak sprostać zadaniu, nie brałbym się za nie.
• Słynie pan z twardej ręki. Czy można spodziewać się większego rygoru na zajęciach?
– To nie jest prawdziwa opinia na mój temat. Każdy piłkarz, wykonujący starannie i sumiennie swoje obowiązki, może być spokojny.
• Szykuje się rewolucja w pierwszej siódemce?
– Tego jeszcze nie wiem. Ale może być taka sytuacja, że zawodnik z tzw. "nazwiskiem”, niekonieczne musi być pewny miejsca na parkiecie. Wszyscy mają u mnie takie same szanse, więc zaczynają znowu od zera.

























Kontakt:
opinia o wypowiedzi
Pan Kowalczyk powinien jeszcze dodać że np. dobrze płacą albo Puławy to ładne miasto etc. Sposób myślenia kojarzy mi się z chłodnym, czysto ekonomicznym podejsciem do sprawy trenowania Azotów. A moim zdaniem w prawdziwym sporcie nie liczą sie pieniadze i fakt bycia bezrobotnym tylko zamiłowanie do dyscypliny i chęć osiągnięcia czegoś. Nie sądzę żeby Wenta przyszedł do Kielc bo dostał lepsze pieniądze lub dlatego że ma bliżej do domu. Na pewnym poziomie niektórych rzeczy nie robi się dla pieniędzy. Wypowiedź P. Kowalczyka uważam albo za mało fortunną albo P. Kowalczyk jest osobą potrzebującą pieniędzy co nie jest najlepsza reklamą dla dobrego trenera (wyobraża sobie ktoś bezrobotnego Wentę?). W takim razie brawo za szczerość wypowiedzi ale z tego wniosek że za pół roku gdy znajdzie się klub który mu lepiej zapłaci albo będzie bliżej Warszawy to przejdzie do niego bez żadnego sentymentu. Pozdrawiam
tia..
ten gość jest albo bardzo szczery, albo był na kacu mówiąc że ma blisko a i tak jest bezrobotny. Brzmi to jak: ok, przyjade do was kilka razy w tygodniu bo i tak siedze i nic nie robie. Podejście do sprawy pierwsza klasa..dla nas będzie chyba druga liga.