Bitwa Partyzancka i zagłada Kolonii Zbędowice 1942. Uroczystość patriotyczno-żałobna
Ten niewielki cmentarz wojenny położony jest w malowniczym miejscu: wśród wąwozów i urwisk, w centrum Gór Zbędowickich, które z uwagi na ukształtowanie terenu stanowiły matecznik partyzancki. Cmentarz jest pomnikiem bohaterstwa narodu polskiego, który za walkę o wolność zapłacił tu najwyższą cenę – wymordowaniem przez hitlerowców mieszkańców całej miejscowości. Na cmentarzu znajdują się mogiły trzech polskich partyzantów, którzy polegli tu w bitwie z hitlerowcami, oraz 84 mieszkańców Kolonii Zbędowice, bestialsko wymordowanych przez hitlerowców w zemście za klęskę. Ich niemieccy przeciwnicy (w przegranej bitwie z partyzantami padło ponad 100 zabitych i rannych hitlerowskich żołdaków) pogrzebani są z kolei na niedalekim niemieckim cmentarzu wojennym w Polesiu z drugiej strony Wisły. Patronat nad wymienioną uroczystością objęli: Wojewoda Lubelski Genowefa Tokarska, Marszałek Województwa Lubelskiego Krzysztof Hetman, Prezydent Miasta Puławy Janusz Grobel i Burmistrz Kazimierza Dolnego Grzegorz Dunia. Uroczystość zorganizował i prowadził przewodniczący Społecznego Komitetu Ochrony Pamięci Bitwy Partyzanckiej i Zagłady Kolonii Zbędowice Ryszard Murat – prawnik z Warszawy, potomek jednej z wymordowanych rodzin. Przed rokiem opublikował głośną książkę o tych wstrząsających wydarzeniach pt. „Bitwa partyzancka i zagłada Kolonii Zbędowice 1942".
W Górach Zbędowickich, leżących między Puławami i Kazimierzem Dolnym, zorganizowany został pierwszy w czasie okupacji polski oddział partyzancki. Na jego czele stał por. Jan Płatek ps. „Kmicic", pierwowzór postaci Hansa Klossa z serialu „Stawka większa niż życie".
Tak jak fikcyjny filmowy Hans Kloss on naprawdę wykonał wiele akcji przebrany w mundur niemieckiego oficera z placówki Abwehry w Kazimierzu Dolnym. Między innymi otoczony swymi partyzantami w niemieckich mundurach przyjechał autem w biały dzień do siedziby Gestapo w Kazimierzu Dolnym i zastrzelił tu jej komendanta, który był pierwowzorem filmowego Hermanna Brunnera, oświadczając zaskoczonym gestapowcom, że wykonuje wyrok w imieniu III Rzeszy. Współorganizatorami tego oddziału byli koloniści wojskowi, którzy osiedlili się w Kolonii Zbędowice, między innymi dziadek wspomnianego Ryszarda Murata – Jan Murat. Koloniści ci byli bohaterami POW, odzyskania niepodległości w 1918 roku i wojny 1920 roku, a za zasługi otrzymali wszelkie ówczesne odznaczenia wojenne i dodatkowo w nagrodę z inicjatywy Naczelnika Państwa J.Piłsudskiego ziemię w Kolonii Zbędowice.
Ten oddział partyzancki przeprowadził wiele spektakularnych akcji zbrojnych (spowodował pierwszą w latach okupacji katastrofę niemieckich pociągów, wybił do nogi dwa konwoje Gestapo, likwidując zastępcę szefa Gestapo na Dystrykt Lubelski, w tylko jednej akcji zdobył prawie 200 karabinów, w akcji na niemiecki bank w Puławach zdobył wielką kwotę pieniędzy na działalność konspiracyjną itd.) i wiązał w Powiecie Puławskim 30 tysięcy żołnierzy niemieckich różnych formacji (według pamiętników generalnego gubernatora Hansa Franka).
Najpierw 18 listopada 1942 roku hitlerowcy przeprowadzili w wielu miejscowościach Powiatu Puławskiego wielką akcję likwidacji członków wywiadu i rezerw oddziału „Kmicica". Aresztowano wtedy kilkuset członków tego oddziału, a kilkudziesięciu z nich od razu rozstrzelano w miejscowościach: Bochotnica, Parchatka i Włostowice. Od tego czasu dzień ten nazywany jest „Krwawą środą".
W sobotę 21 listopada 1942 roku hitlerowcy rzucili do zniszczenia oddziału „Kmicica" aż 6 tysięcy żołnierzy (w tym najbardziej elitarny I Zmotoryzowany Batalion Żandarmerii Polowej SS) i przegrali bitwę. Świadczą o tym liczby: padło w niej 3 partyzantów i ponad 100 hitlerowców. Następnego dnia te same niemieckie siły otoczyły Kolonię Zbędowice i – z zemsty za klęskę - bestialsko wymordowały 84 mieszkańców, w tym rodzinę wspomnianego Ryszarda Murata. Z zagłady ocalał jego ojciec Józef Murat i młodsza siostra jego ojca Marianna Murat (wówczas 8 lat; obecna na opisywanej uroczystości, aktualnie w wieku 77 lat), ponieważ w chwili rozstrzelania przykryła ją swoim ciałem jej matka Balbina Murat. Nie została trafiona żadną z 32 kul, które
wystrzelił do niej hitlerowiec z automatu MP 40, ani żadną z 5 kul, które drugi hitlerowiec wystrzelił do jej matki z karabinu Kar 98k, choć strzelali z odległości 1-2 m.
W trakcie uroczystości wyeksponowano szereg pamiątek, które przybliżyły obecnym wydarzenia sprzed 69 lat. Wśród nich znalazły się hełmy dwóch zabitych niemieckich żołnierzy, znalezione przy zwłokach ekshumowanych i przeniesionych na wspomniany niemiecki cmentarz w Polesiu. Wyeksponowano autentyczny zachowany do dziś mundur polowy niemieckiego żołnierza z pełnym wyposażeniem: hełmem, pasem, szelkami, ładownicami, bagnetem i saperką. W takim wyposażeniu niemieccy żołnierze walczyli w bitwie pod Kolonią Zbędowice i następnie wymordowali jej mieszkańców. W takie mundury przebierali się też partyzanci „Kmicica".
Ponadto wyeksponowano sprawną replikę niemieckiego pistoletu maszynowego MP 40 (niem. Maschinenpistole 40). Seriami z takich automatów rozstrzeliwano mieszkańców Kolonii Zbędowice. Odbywało się to w ten sposób, że czterech niemieckich oprawców wybierało cztery polskie ofiary, po czym prowadziło je kilka kroków w dół do wąwozu i strzelało do nich od tyłu w plecy i głowy z odległości 1-2 m.
W takie automaty MP 40 wyposażeni byli również partyzanci z oddziału „Kmicica", którzy na zabitych i rozbrajanych Niemcach zdobyli kilkadziesiąt sztuk tej broni. Artefakty te wywoływały duże wrażenie na oglądających je świadkach wydarzeń i partyzanckich kombatantach. Wyeksponowano także autentyczną fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic" w wojskowym mundurze z Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie. Fotografia ta obala kłamstwa, rozpowszechniane przez pewne osoby, jakoby ten bohaterski dowódca partyzancki rzekomo nie miał jakichkolwiek kwalifikacji wojskowych. Tymczasem nie tylko ukończył z wyróżnieniem wspomniane CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej, zwanych "kuźniami generałów"), ale także wyróżnił się po stronie J.Piłsudskiego w trakcie walk w 1926 roku, a później jako partyzancki dowódca przeprowadził szereg spektakularnych akcji zbrojnych.
Przedstawionych zostało też szereg innych pamiątek partyzanckich, m. in. strzemiona użyte w bitwie pod Ciepielowem oraz pieniądze, zdobyte wówczas na zabitych hitlerowcach, a także chomąto użyte w trakcie słynnego wysadzenia niemieckiego pociągu z rakietami Nebelwerfer pod Gołębiem (w akcji tej uczestniczyli między innymi partyzanci, którzy wcześniej wzięli udział w bitwie pod Kolonią Zbędowice).
Na opisywanej uroczystości w Kolonii Zbędowice zgromadziło się wiele osób
Wśród nich byli krewni wymordowanych rodzin, partyzanccy kombatanci – z pocztami sztandarowymi,
przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, a także zainteresowani z Regionu Puławskiego, Województwa Lubelskiego, Warszawy i wielu innych miejscowości. W trakcie otwarcia prowadzący Ryszard Murat podkreślił, że uroczystość w Kolonii Zbędowice jest ewenementem w kraju, ponieważ zgodnie spotykają się na niej kombatanci z najbardziej konkurencyjnych ugrupowań partyzanckich, od skrajnie prawej do lewej strony. Przykładowo Narodowe Siły Zbrojne reprezentował kpt. Antoni Matuszewski (kierujący pocztami sztandarowymi kombatantów), WiN - Wolność i Niezawisłość reprezentował m. in. ppłk Henryk Dziudek ze
sztandarem IV Komendy Okręgu WiN Lublin, Armię Krajową – liczni kombatanci, m. in. kpt. Jan Kowalik ps. „Zawisza" (słynny wykonawca zamachów na konfidentów), Bataliony Chłopskie – najliczniejsi kombatanci, m. in. kpt. Zygmunt Dzięgiel, por. Stanisław Sykut i por. Edward Stachyra, Armię Ludową – m. in. ppor. Mieczysław Stępień ps. „Sęk".
Ryszard Murat podkreślił też, że na uroczystości zgromadzili się autorzy słynnych publikacji historycznych: Teresa Gawinowska z Puław, autorka słynnej książki „Wbrew racjom silniejszego" (w której opisała zagładę Kolonii Zbędowice), dr Henryk Bednarski z Puław oraz płk Marian Wojtas z Lublina, autor monumentalnego 5-tomowego „Słownika biograficznego żołnierzy Batalionów Chłopskich IV Okręg Lublin" (w którym przedstawił biografie ponad 15 partyzantów „Kmicica").
Uroczystość rozpoczęła się mszą polową, którą odprawił generał brygady CSLI O. Grzegorz Badziąg OFMCap. z Kielc. Później, po hymnie narodowym, prowadzący Ryszard Murat przedstawił zgromadzonych, w tym trzy kobiety, bezpośrednio związane z opisywanymi wydarzeniami sprzed 69 lat.
Dwie z nich na własne oczy widziały zagładę Kolonii Zbędowice
Wspomniana Marianna Murat (po mężu Próchniak) w niemal cudowny sposób przeżyła tę zagładę i można powiedzieć własną śmierć – będąc wówczas rozstrzeliwaną.
Z kolei obecna na uroczystości Helena Przepiórka (po mężu Saran) w wieku 12 lat nosiła partyzantom „Kmicica" wydawane przez jej ojca granaty, ukryte przed Niemcami w koszyku pod jajkami. Według Ryszarda Murata fakt ten dowodzi, że w Kolonii Zbędowice z hitlerowcami bohatersko walczyli wszyscy mieszkańcy,, nawet dziewczynki, i obala nieprawdziwe twierdzenia pewnych osób, jakoby tutejsi mieszkańcy byli przeciwni obecności oddziału „Kmicica". Na uroczystość przybyła również (z synem Bogdanem) 91-letnia Genowefa Lalak z Puław, wdowa po jednym z pierwszych partyzantów „Kmicica" Stefanie Lalaku ps. „Zefir", który uczestniczył w bitwie pod Kolonią Zbędowice.
Okolicznościowe przemówienia wygłosili: Waldemar Podsiadły (przedstawiciel Wojewody Lubelskiego i sekretarz Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie), Grzegorz Dunia (Burmistrz Kazimierza Dolnego), płk Ryszard Rybczyński (b. szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Lublinie), Roman Zaborowski (sołtys wsi Zbędowice) i mjr Jan Rybak z Żyrzyna.
Na uroczystość przybyli nawet przedstawiciele odległego Wietnamu
Sekretarz Ambasady Wietnamu w Warszawie Ta Quoc Huong w języku wietnamskim poinformował, że naród
wietnamski w Azji i naród polski w Europie są znane z podobnych tradycji partyzanckich, które stanowią istotną część ich historii, świadomości narodowej i kultury. Stwierdził, że partyzanckie wydarzenia z Kolonii Zbędowice są znane w Wietnamie i w imieniu narodu wietnamskiego pozdrowił kombatantów i krewnych zamordowanych.
Następnie Ta Quoc Huong wręczył potomkom wymordowanych rodzin przepiękne statuetki pomnika Bitwy Partyzanckiej i Zagłady Kolonii Zbędowice 1942, wykonane specjalnie w Hanoi przez wietnamskich artystów. Statuetki te otrzymali: Marianna Murat (Próchniak), Helena Przepiórka (Saran), Zofia Pielak (Lewtak), Henryka Strzałkowska (Kozak), Zofia Taracha, Zygmunt Przepiórka, Stanisław Sykut, Sławomir Wawer i Ryszard Murat.
Pomnik na cmentarzu wojennym w Kolonii Zbędowice, autorstwa artysty z Nałęczowa Stanisława Strzyżyńskiego, jest wstrząsający. Przedstawia rozstrzeliwaną przez hitlerowców za działalność partyzancką polską rodzinę: ojca, matkę i dwoje ich dzieci. W odróżnieniu od trzech sylwetek, które mają wyryty krzyż jako symbol, że zostały tu zabite i pogrzebane, najmłodszą dziewczynkę artysta przedstawił w postaci wklęsłej, aby podkreślić, że niejako przeżyła własną śmierć - w nieprawdopodobny sposób ocalała z zagłady, choć była rozstrzeliwana.
Z kolei Truong Anh Tuan przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Wietnamczyków w Polsce i właściciel sieci restauracji Dong Nam wzruszył do łez obecnych kombatantów, śpiewając nienagannie po polsku ich ulubioną pieśń partyzancką "Rozszumiały się wierzby płaczące". Poinformował, że pieśni tej nauczył go ojciec, słynny partyzant wietnamski.
Potem wręczono specjalne dyplomy uznania ponad 30 osobom, które zasłużyły się w organizowaniu uroczystości upamiętniających partyzanckie wydarzenia w Kolonii Zbędowice i pomagały Ryszardowi Murat w zbieraniu dokumentów i informacji do publikacji o tych wydarzeniach. Spośród nich wyróżnić należy zwłaszcza trzech 80-latków, zasłużonych w ustalaniu losów partyzanckiego dowódcy „Kmicica": kpt. Antoniego Matuszewskiego z Wąwolnicy, Michała Niezabitowskiego z Zarzeki (który zachował archiwalne fotografie „Kmicica") i Tadeusza Kazanowskiego ze Stanisławki (który widział zwłoki „Kmicica" po jego skrytobójczym
zamordowaniu i zna szczegóły tego tajemniczego zdarzenia).
Niecodziennym akcentem uroczystości było wręczenie Srebrnego Medalu Zasługi dla mjra Jana Rybaka i Złotego Medalu Zasługi dla Ryszarda Murata, przyznanych przez Zarząd Główny Związku Oficerów Rezerwy Rzeczypospolitej Polskiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Medale wręczyli: prezes Koła ZORRP w Lublinie Edmund Krawczyk i przedstawiciel Stowarzyszenia b. Żołnierzy Batalionów Chłopskich Oddział Puławy kpt. Zygmunt Dzięgiel.
Po uroczystości Ryszard Murat poprowadził kilkudziesięciu zainteresowanych na pieszą wycieczkę do pobliskiej bazy ukrytych podziemnych bunkrów oddziału „Kmicica" i na miejsce bitwy pod Kolonią Zbędowice – najbardziej zaciekłych starć niemiecko-partyzanckich, gdzie hitlerowskie oddziały dostały się w trzy kolejne partyzanckie zasadzki. Oprócz młodzieży, w wycieczce liczny udział wzięli dorośli, zwłaszcza nauczyciele historii, a także płk Ryszard Rybczyński oraz szereg ponad 80-letnich kombatantów.
Ryszard Murat pokazał wśród rzadko spotykanych wykrotów i urwisk miejsce, gdzie pod ziemią znajduje się kilkanaście ukrytych partyzanckich bunkrów. Jeden z nich jest tak wielki, że mieściło się w nim nawet stu mężczyzn, a wyposażony był – według świadków – w piętrowe prycze oraz kaflowy piec do ogrzewania. Z kolei w innym bunkrze partyzanci ukrywali dwa konie z furmanką, którą przywozili broń, amunicję i zaopatrzenie.
Uczestniczący w wycieczce Tomasz Sykut potwierdził rozmiary tego bunkra, przytaczając opowieść swego dziadka, który był sołtysem wsi Pożóg. Pewnej nocy przywiózł on partyzantom „Kmicica" zaopatrzenie furmanką, przy czym wjechał nią do bunkra z jednej strony góry, a wyjechał z jej drugiej strony.
Kolejna uroczystość partyzancka w Kolonii Zbędowice odbędzie się we wrześniu 2012 roku.Planowana jest rekonstrukcja wybranych epizodów z działalności oddziału „Kmicica", a także opublikowanie książki Ryszarda Murata na temat opisywanych wydarzeń.



























Kontakt:
Na szczęśćie partyzanci "Kmicica" otoczyli Niemców! ;-)*;-)
Hitlerowcy zaangażowali tu aż 6.000 tysięcy żołnierzy przeciwko 36 partyzantom. Fakt ten dowodzi, jak bardzo niemieckie kierownictwo ceniło wartość bojową oddziału "Kmicica" i uważało go za skrajnie niebezpieczny.
Panie Ryszardzie!
Prosimy o ciąg dalszy, a zwłaszcza o opisy kolejnych zwycięstw "Kmicica"
Tylko proszę może nie natychmiast, bo skończyła mi się maść przeciwko zajadom.
Jutro zakupię wieksza ilość i wtedy niech pan wali śmiało ;-)))*;-)))
Wyśmiewanie bohaterów jest łatwe ... po 69 latach
@Gruby:Szanowny Panie "Gruby",
szkoda że swoim komentarzem usiłuje Pan, jak zrozumiałem, wyśmiewać partyzanckich bohaterów. To takie polskie i takie łatwe, zwłaszcza ... po 69 latach. Czy wyśmiewanie polskich bohaterów, którzy za wolność oddali największą ofiarę ze swego życia, sprawia Panu przyjemność ?
A może zechce Pan spotkać się ze mną i przedstawić swoje racje i zarzuty wobec partyzantów ? Chętnie z Panem porozmawiam. Być może posiada Pan jakieś cenne informacje, które przydadzą się w ustalaniu i weryfikacji faktów historycznych, za co będę wdzięczny. Niżej podaję kontakt.
Korzystając z okazji zapraszam Pana na obchody "Krwawej środy" 18 listopada 2011 roku o godz. 10:00 do klasztoru w Kazimierzu Dolnym. W tym klasztorze mieściła się placówka Gestapo, zajmująca się oddziałem "Kmicica", a "Krwawa środa" była wstępem do hitlerowskich planów rozprawy z tym oddziałem.
Zapraszam Pana także na kolejną uroczystość patriotyczno-żałobną na cmentarzu w Kolonii Zbędowice za rok, 16 września 2012 roku o godz. 11:00. Będzie Pan miał tu możliwość spojrzeć w oczy zarówno rodzinom wymordowanych, jak żyjącym jeszcze partyzanckim kombatantom.
Wyśmiewanie naprawdę do niczego nie prowadzi, zwłaszcza tak tragicznych wydarzeń.
Swoją drogą byłbym wdzięczny, gdyby Pan swoje teksty podpisywał imieniem i nazwiskiem, jak to się zwykle czyni, a nie pseudonimem "Gruby", który niewiele mi mówi.
Czekam więc na kontakt i życzę wszystkiego najlepszego, w tym sukcesów w leczeniu Pańskich zajadów.
P.S. Przy okazji proszę o kontakt wszystkie osoby, które posiadają wiedzę (także pośrednią -pochodzącą od innych) o działalności oddziału "Kmicica".
Ryszard Murat - e-mail: ryszard.murat@neostrada.pl
Wyśmiewanie bohaterów jest łatwe ... po 69 latach
@Gruby:Szanowny Panie "Gruby",
szkoda że swoim komentarzem usiłuje Pan, jak zrozumiałem, wyśmiewać partyzanckich bohaterów. To takie polskie i takie łatwe, zwłaszcza ... po 69 latach. Czy wyśmiewanie polskich bohaterów, którzy za wolność oddali największą ofiarę ze swego życia, sprawia Panu przyjemność ?
A może zechce Pan spotkać się ze mną i przedstawić swoje racje i zarzuty wobec partyzantów ? Chętnie z Panem porozmawiam. Być może posiada Pan jakieś cenne informacje, które przydadzą się w ustalaniu i weryfikacji faktów historycznych, za co będę wdzięczny. Niżej podaję kontakt.
Korzystając z okazji zapraszam Pana na obchody "Krwawej środy" 18 listopada 2011 roku o godz. 10:00 do klasztoru w Kazimierzu Dolnym. W tym klasztorze mieściła się placówka Gestapo, zajmująca się oddziałem "Kmicica", a "Krwawa środa" była wstępem do hitlerowskich planów rozprawy z tym oddziałem.
Zapraszam Pana także na kolejną uroczystość patriotyczno-żałobną na cmentarzu w Kolonii Zbędowice za rok, 16 września 2012 roku o godz. 11:00. Będzie Pan miał tu możliwość spojrzeć w oczy zarówno rodzinom wymordowanych, jak żyjącym jeszcze partyzanckim kombatantom.
Wyśmiewanie naprawdę do niczego nie prowadzi, zwłaszcza tak tragicznych wydarzeń.
Swoją drogą byłbym wdzięczny, gdyby Pan swoje teksty podpisywał imieniem i nazwiskiem, jak to się zwykle czyni, a nie pseudonimem "Gruby", który niewiele mi mówi.
Czekam więc na kontakt i życzę wszystkiego najlepszego, w tym sukcesów w leczeniu Pańskich zajadów.
P.S. Przy okazji proszę o kontakt wszystkie osoby, które posiadają wiedzę (także pośrednią -pochodzącą od innych) o działalności oddziału "Kmicica".
Ryszard Murat - e-mail: ryszard.murat@neostrada.pl
Jeżeli tak pan zrozumiał moj komentarz, to nie dziwie się,
@Ryszard Murat:że zamiast porządnego udokumentowanego opracowania ,na temat rozbicia oddziału "Kmicica", pisze Pan infantylne, duszoszoczipatielne bajeczki dla naiwnych, ale za to sentymentalnych ;-(
Nie Mój Panie Ryszardzie!
Nie wyśmiewam bohaterów, a tym bardziej ofiar represji, jakie dotknęły Zbędowice po wyskokach "Kmicica", który według innych opracowań, był raczej nieodpowiedzialnym watażką.
Jeżeli już, to kpię z autora i z jego humorystycznego warsztatu, jeżeli to co Pan uprawia w ogóle ma jakikolwiek związek z warsztatem historyka z prawdziwego zdarzenia - nawet historyka amatora.
Ps.
To tylko taka wstępna opinia na gorąco.
W wolnych chwilach pobawię się dokładniej i konkretniej banialukami, które Pan rozpowszechnia.
Gruby
@Gruby:To ja też na" gorąco " konfrontacja faktów i opini to nie powód aby nazywać je banialukami czy bajeczkami w wolnej chwili chętnie włączę się do dyskusji między Panami ....
"siwy71" tezy wygłaszane na podstawie fałszywych przesłanek
@siwy71:można nazwać banialukami i jest to najłagodniejsze z mozliwych określe.
Cieszę się, że chcesz się włączyć do dyskusji.
Moze na początek przetłumaczysz na polski to, co napisał autor artykułu, cytuję:
" Wyeksponowano także autentyczną fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic" w wojskowym mundurze z Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie"
Czyżby autor wbrew oczywistym faktom wbrew oczywistym faktom twierdził, że żołnierze pełniący w CWPiech. w Rembertowie funkcję pomocy naukowych, nosili inne mundury niż piechurzy z innych jednostek? ;-)))*;-)))
Czy też może autor nie potrafi swoich myśli wyrazić po polsku? ;-(((
"siwy71" tezy wygłaszane na podstawie fałszywych przesłanek
@Gruby:Ma Pan rację następnym razem przeczytam artykuł ,a nie będę sugerował się komentarzem ,czy odpowiedzią ,bynajmniej przeszłość Pana Ryszarda o której poinformował nas Daniel nie ma wpływu na moją ocenę .Co do munduru to "Kmicic" nie służył w piechocie w Rembertowie lecz w I Półku Szwoleżerów w Garwolinie stąd prawdopodobnie różnica w umundurowaniu .Co do przebiegu potyczki ,z dnia 21 listopada to 15 ludzi nie miało żadnych szans stawić czoła 3 batalionom Wermachtu ,2 żandarmerii polowej i batalionowi własowców ,lecz na pewno nie było to 6 tys. Partyzantom tylko dzięki dobrej znajomosci topografi udało się ujść z życiem i wydostać z okrążenia ,także twierdzenie iż 22 listopad to zemsta Niemców za porażkę jest delikatnie mówiąc niestosowne i nie były to te same siły lecz ok. 30 osobowa grupa specjalizująca się w pacyfikacjach byli to Niemcy i Ukraińcy wchodzący w skład... I ZBŻ SS i 791 batalionu Ostlegionów ..
„siwy71” im dalej w las tym więcej drzew i … banialuk ;-)
@siwy71:Jest oczywistą oczywistością, że żołnierze służący za pomoce naukowe w CWPiech w Rembertowie nie mieli mundurów wyróżniających ich z ogólnej masy piechocińców II RP.
Autor artykułu chciał zapewne powiedzieć, że jest zdjęcie „Kmicica” w mundurze wojskowym zrobione rzekomo w CWPiech., tylko nie potrafił tego napisać poprawnie po polsku ;-))).
Ta czy inaczej jesteśmy już chyba zgodni, że to co pisze autor artykułu o „Kmicicu” w „mundurze CWP", to jedna, zresztą drobna, banialuka ;-)
„siwy71” niestety Ty też jesteś żle poinformowany i mało dokładny w detalach ;-))))
Nie wiem skąd wiesz, że „Kmicic” służył w 1. PułkuSzwoleżerów w Garwolinie?
Coś tu krzywa nie gra! ;-)
Jeżeli służył w 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego, to nie w Garwolinie.
A jeżeli służył w Garwolinie, to nie w 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego,
bo ten pułk stacjonował w WARSZAWIE i miał koszary w pobliżu Łazienek, przy ul. 29-Listopada ;-)
"siwy71", liczę, że po rewelacjach, na które wskazał Daniel,
@siwy71:nie przedzie Ci chęć właczenia sie do dyskusji, mam nadzieje merytorycznej.
Ja chetnie przy Twojej pomocy wykaże, jakie to banialuki głosi autop. Ryszard Murat - autor artykułu który komentujemy ;-)))
Panie Ryszardzie prosze sie
@Ryszard Murat:Panie Ryszardzie prosze sie nie przejmowac bredniami tego ... Zdzislawa Ochnio ps Gruby. znany on jest z naginania faktow i pisania wlasnej historii Polski i Polakow. coz mozna powiedziec o osobniku ktory uwaza plk Kuklinskiego za zdrajce a za bohatera ma takich jak Jaruzelski i Kiszczak. Toawrzysz Zdzislaw odebral dobre wyszkolenie systemowe w minionej epoce i dalwj zyje w swoim swiecie.
VIDE:
@Bund:http://www.mmpulawy.pl/blog/gruby/szafa-czyli-konfesjonal-dla-cierpiacych-na-kompleks-grubego#comment-154164
nie sądzę by gruby miał zamiar obrażać pamięć partyzantów..
Niestety, ale odnoszę wrażenie, że poważnej informacji dodano akcesoria Stańczyka. Bo dla przykładu, czemu ma służyć łączenie partyzanta z fikcyjną, propagandową postacią Klossa. (pomijam Brunera, bo był świnia)
A może jeszcze dodamy czołg o numerze operacyjnym 102 i wygramy wojnę?
Po tak sformułowanej informacji nie dziwię się mętlikowi w głowach młodzieży.
Gruby jest zwolennikiem wyłącznie potwierdzonych faktów, wszelkie domniemania i fantazje mnie również oburzają(zajadów nie miewam), bo bardziej szkodzą pamięci ofiar, niż dodają im splendoru.
Przypomnę, że przez wiele lat propaganda podawał liczbę ofiar Oświęcimia - 4 miliony i ryła na tablicach granitowych, co wywoływało oburzenie i protest zachodu. Jak teraz wiadomo całkiem słusznie,
a Polska zyskała łatkę kłamliwego kraju.
Upiększanie historii może tylko zaszkodzić.
Pozdrawiam
ARTYKUŁ "WALKA O KARATE"
Ja tylko zaproponuję jeden link. poczytajcie o autorze:
http://pzk.karate.org.pl/komunikaty/?st=31
A więcej powie Google :)
och! czyżby SBek Murat nawrócił się???
@Daniel Krawczyk:i stał się aktywnym animatorem pamięci Żołnierzy Wyklętych?!? - ale niesamowity fikołek mentalny ;)))
zatem jest jeszcze nadzieja na nawrócenie grubego, no chyba że gruby ma na stałe przypisaną rolę "sowieckiego betonu" wobec "nawróconych". trzeba przyznać, że gruby skutecznie stara się wzbudzać współczucie Prawych Polaków wobec "certyfikowanej opozycji" (vide PiS) swymi bezczelnymi atakami i chamstwem na wybranych polityków oraz działaczy społecznych ;)))
dziwi mnie tylko, że ten SSowiecki OFFicer był taki "anty-systemowy" w latach 80tych, występując obok Wrzodaka w warszawskich zakładach mechanicznych URSUS - to dopiero fikołek logiczny ;))))
"godziemba", co Ci odbiło z tym Wrzodakiem? ;-)))
@godziemba:gdy po raz pierwszy napisałes bzdyry o mnie i tym szkodniku z Ursusa, to pomyślałemże jestes napity alibo naćpany.
Ale powtarzasz ten idiotyzm tak uporczywie, jak autor artykułu banialuki o "Kmicicu" ;-)))
Chłoptysiu, o Wrzodaku napisałem na rożnych forach kilka razy wiecej negatywnych opinii niz o byłym staroście puławskim ;-)))
Pe.
Powtórze, to co juz napisałem.
Nie interesuje mnie tu kim był autor artykułu. Dla mnie ważne jest zwrocenie uwagi na brednie ktore wciska do głów naiwnych.
zali gruby wypiera się swojej działalności w URSUSie???
@Gruby:czyli gruby nie walczył z socjalizmem PRLu i bronił państwowego stanu posiadania?!? - to dziwne, biorąc pod uwagę jego entuzjazm wobec wyprzedaży, komercjalizacji, prywatyzacji itp ;)))
Ciekawe, ale szczerze mówiac tutaj to merde mnie obchodzi ;-)
@Daniel Krawczyk:Nie interesuje mmnie kim był i jest autor artykułu, ktory komentujemy.
Chodzi mi tylko i wyłacznie o bdury które pisze o "Kmicicu" i całej tej historii .
Tylu jest teraz pseudohistoryków robiacych wodę z mózgu czytelnikom,ze nie sposób przejść obojetnie i nie reagować na (pik)!
Niedawno sugerowałem p. Zbigniewowi Kiełbowi, aby nie wytaczał ciężkich dział na widok nieścisłosci popełnionych w artykule pani Marii Kolasiewicz .
Vide:
http://www.mmpulawy.pl/artykul/historia-pulaw-o-bohaterach-walki-o-wolnosc
Nie zmieniłem zdania., tamte pomyłki były moim zdaniem wybaczalne, natomiast bzdur głoszonych przez autora komemtowanego tutaj artykułu nie można pozowstawiac bez komentarza.
"siwy71", prawda to, czy fałsz?
Ryszard Murat , autor artykułu, ktory komentujemy, napisał, cytuję:
"CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej"
"siwy71" jak uważasz, czy to jest PRAWDA czy tez FAŁSZ?
- * -
1. 18 XI, g. 13:51
2. 19 XI, g. 15:49
3. 20 XI, g. 06:25 - Suplement
:"siwy71:" teraz już jasne, że p. Ryszard Murat (autor artykułu) nadal twierdzi, że to PRAWDA.
Ja zaś stanowczo twierdzę, że to FAŁSZ!
Jakie jest Twoje zdanie w tej materii?
4. 21 XI, g. 08:39 - "siwy71" moje pytanie jest aktualne i jak najbardziej merytoryczne!;-)
czy towarzysz Zdzislaw
@Gruby:czy towarzysz Zdzislaw slyszal o czyms takim jak skrot myslowy? pewnie w komuszych szkolach oficerskich tego nie uczyli. a szkoda. bo by towarzysz Zdzislaw wiedzial, ze ASG pelnila podobna role co CWP przed wojna. pozniej nawet ASG zajela obiekty nalezace do CWP.
Oj Zdzislawie Zdzislawie. was ani do CWP ani do ASG by nie przyjeli z taka pusta glowka.
"Bund", rzecz w tym, że to merde prawda!
@Bund:To nie CWPiech. pełniło przed wojną tę rolę, którą po wojnie pełniła ASG!!!
Ty możesz tego nie wiedzieć, ale autor tego infantylnego artykułu powinien to wiedzieć, skoro bierze się do pisania "reportaży historycznych" ;-(
Tak wiec mój pocieszny JW "Bundzie", absolwent "komuszej" szkoły oficerskiej "Gruby" wie to czego nie wiesz Ty i czego niestety chyba nie wie absolwent "komuszej" Akademii Spraw Wewnętrznych p. Ryszard Murat ;-)))
to nieprawda podana tak by podnieść
wagę faktu. Technika rodem ze sprawozdań aktywu i niektórych przemówień polityków.
Jak się coś podkoloruje, to będzie większe, ważniejsze i tym podobne pierdoły. Pan Murat specjalizuje się w tej technice. Jak się zdążyłem zorientować, wszystkie jego teksty wręcz ociekają czymś lepkim.
Nawet te o tsunami przypominają zalecenia dla aktywu.
Wizyta ambasadora Wietnamu jest ciekawym dodatkiem, który ma go wynieść ponad przeciętność.
Nie zdziwi mnie jeśli tym kontaktom przygląda się ABW. Bo nie są może wyłącznie kurtuazyjne.
WIetnam
"gin", problem w tym,że ten fakt jest bardzo problematyczny ;-)
@gin:Z tego co wiem o przeszłosci "Kmicica", jeżeli w ogóle był w CWPiech. w Rembertowie, to pewnie przypadkowo, jako goniec, albo w jako ordynans jakiegoś szkolącego się tam oficera szwoleżerów ;-)))*;-)))
O ile to co twierdzi nasz "siwy71" o służbie wojskowej "Kmicica" w 1. Pułaku Szwolezerów Józefa Piłsudskiego, to prawda ;-)))
Partyzancki komendant "Kmicic" i jego pobyt w I PSK i CWP
Wbrew pozorom, wcale nie mam pretensji do pseudonima Gruby (i jego kilku kolegów), choć jego wypowiedzi na mój temat są szydercze i jadowite. To takie polskie. Coż, można tylko wzruszyć ramionami, gdy czyta się jego bełkot. Nawet jestem mu wdzięczny za wywołanie tej dyskusji.
Świadczy to, że temat partyzantów "Kmicica" i zagłady Kolonii Zbędowice cieszy się zainteresowaniem, a to jest przecież najważniejsze. Na ten temat już od lat okupacji niektóre osoby rozpowszechniały rozmaite brednie. Nie brak ich i w zamieszczonych komentarzach Grubego i jego kolegów, zwłaszcza pseudonima "siwy71".
Ciekawe jest, że zarzucają mnie podawanie w tym temacie rzekomo nieprawdziwych faktów, choć to ja, a nie oni, pochodzę z Kolonii Zbędowice, choć to moi krewni (w tym przodkowie) zginęli w tych wydarzeniach, a nie ich, choć to ja, a nie oni, przeprowadziłem setki wywiadów z uczestnikami i świadkami tych wydarzeń, a nie oni, i choć to ja zebrałem na temat tych wydarzeń mnóstwo dokumentów i pamiątek, a nie oni.
I choć - jak sami udoodnili - ani Gruby ani siwy71 nie posiadają rzetelnej wiedzy na temat tych wydarzeń, to dokładnie odwracają sytuację i mnie zarzucają brak takiej wiedzy.
Nie mam jednak do nich o to pretensji. Wywołują bowiem pożyteczną dyskusję, która pozwoli mi przedstawić wszystkim zainteresowanym mało znane, a warte poznania wydarzenia historyczne z Regionu Puławskiego.
W związku z tym skupię się teraz na jednym wywołanym przez Grubego temacie:
Pobytu Jana Płatka ps. "Kmicic" w I PSK i CWP
Zebrałem na ten temat tak dużo informacji i dokumentów, że mógłbym napisać obszerną publikację.
Ale tu przedstawiam to w wielkim skrócie, choć i tak może nazbyt obszernie.
Już w latach okupacji pewne środowiska i osoby rozpowszechniały nieprawdziwe informacje, jakoby partyzancki komendant por. Jan Płatek ps. "Kmicic" nie miał kompetencji wojskowych.
Zarzut ten jest nieprawdziwe i łatwo go obalić przy pomocy niezbitych dokumentów.
Jan Płatek odbył służbę wojskową w I Pułku Strzelców Konnych, stacjonującym w Garwolinie.
Bzudrę napisał więc pseudonim "siwy71" stwierdzając, że J.Płatek rzekomo służył w "I Półku Szwoleżerów w Garwolinie".
Pomijam już fakt, że ów "siwy71" nie potrafił nawet prawidłowo napisać słowa "Pułku", co już go wystarczająco degraduje jako "eksperta", lecz zwracam uwagę na to, że w Garwolinie stacjonował nie I Pułk Szwoleżerów, lecz I Pułk Strzelców Konnych.
W okresie międzywojennym były to zupełnie inne jednostki. I Pułk Strzelców Konnych stacjonował, jak już stwierdziłem, w Garwolinie, a I Pułk Szwoleżerów w Warszawie.
To pierwsza kwestia: mam nadzieję, że nawet "Gruby" (choć przyznał się, że trudno mu zrozumieć jedno z moich zdań, o czym dalej) będzie to rozumiał.
W I Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie J.Płatek awansował na stopień kaprala.
Uznawany był przez dowódcę Pułku ppłk W.Kuleszę (zostało to przez niego stwierdzone na piśmie, o czym dalej) za jednego z dwóch najlepszych żołnierzy tego Pułku.
Mógłbym przytoczać szereg zdarzeń ze służby wojskowej J.Płatka, które były potem często opowiadane
w środowisku tego Pułku, a także przedstawić dziesiątki fotografii tego Pułku.
W okresie służby J.Płatka dowódcą I PSK był wspomniany ppłk Władysław Kulesza (od 5 stycznia 1924 roku do 11 kwietnia 1929 roku).
Jan Płatek wyróżnił się nie tylko jako najlepszy żołnierz Pułku (w trakcie normalnej służby i ćwiczeń), ale także w ekstremalnych warunkach, w trakcie walk podczas zamachu majowego w 1926 roku. Mam relacje na ten temat.
I PSK w Garwolinie opowiedział się po stronie marszałka J.Piłsudskiego i odegrał ważną rolę w zamachu majowym. Już od wczesnego rana 12 maja 1926 roku pod komendą ppłka W.Kuleszy w rynsztunku bojowym maszerował w kierunku Warszawy. Następnie (obok wymienionego I Pułku Szwoleżerów, który także opowiedział się pod stronie J.Piłsudskiego) uczestniczył w najcięższych walkach w zamachu majowym. Poległo w nich 5, a rannych zostało 16 jego żołnierzy, co stanowiło 5,7 % stanu (źródło: Raport Komisji Likwidacyjnej Żeligowskiego z czerwca 1926 roku, opublikowany w "Przewrót majowy w relacjach i dokumentach", wybór E.Kozłowski, Warszawa 1987, s. 172-175). W tym czasie stan Pułku wynosił 350 żółnierzy (podoficerów i szeregowych) i 21 oficerów.
Później dwaj wybrani najlepsi (według dowódcy) żołnierze Pułku: właśnie Jan Płatek i Edward Niezabitowski (z Zarzeki koło Wąwolnicy) wysłani zostali do CWP w Rembertowie. W liście do komendanta tego CWP dowódca Pułku ppłk W.Kulesza napisał, że wysyła mu "dwóch najlepszych żołnierzy ze swego Pułku".
To druga kwestia: mam nadzieję, że także będzie zrozumiana przez "Grubego".
Teraz krótko o CWP w Rembertowie:
Od 1923 roku w Rembertowie funkcjonował specjalny ośrodek szkoleniowy Wojska Polskiego, który do 1931 roku nosił tymczasową nazwę: Doświadczalne Centrum Wyszkolenia. Powszechnie znany jest pod późniejszą, używaną od 1931 roku nazwą Centrum Wyszkolenia Piechoty (CWP) i dlatego taka nazwa jest powszechnie stosowana przez autorów publikacji, w tym przeze mnie (i nie jest to żadne uchybienie).
W Centrum Wyszkolenia w Rembertowie szkolono:
1. oficerów do objęcia funkcji dowódczych od dowódcy kompanii do pułku włącznie,
2. kandydatów na oficerów innych rodzajów broni (tak zwane szkolenie unitarne), gdyż do 1937 roku przestrzegano zasady, że każdy oficer innych rodzajów broni - także kawalerii - musi przejść szkolenie piechoty.
Jan Płatek przeszedł szkolenie w drugim z wymienionych wariantów, jako kandydat na oficera w innym rodzju broni, bowiem służył w kawalerii (Pułku Strzelców Konnych).
To trzecia kwestia. Jest zatem oczywiste, że Jan Płatek przeszedł najlepsze z możliwych w jego czasach przeszkolenie wojskowe, i to wszechstronne, jako szeregowy, jako podoficer i jako kandydat na oficera.
Kontynuatorem CWP (działającego w Rembertowie do września 1939 roku) w latach po II wojnie światowej, w PRL, była Akademia Sztabu Generalnego (ASG), ulokowana w tym samym miejscu, w tych samych budynkach, z niemal tymi samymi zadaniami (oczywiście przystosowanymi do zmieniających się czasów) itd. Później nazwę tej uczelni zmieniono na używaną do dziś: Akademia Obrony Narodowej (AON).
Tak się składa, że - wbrew temu, co stwierdził "Gruby" o mojej rzekomej niekompetencji - w badaniach partyzanckiej działalności oddziału "Kmicica" pomagają mi jako konsultanci liczni specjaliści mający znakomite przygotowanie wojskowe - oficerowie rez. (niektórzy po ASG/AON) i naukowcy, w tym dwóch profesorów.
Jednym z moich konsultantów w zakresie działań nieregularnych (zwanych w języku potocznym często: partyzanckimi) jest płk prof. dr hab. Józef Marczak, wykładowca właśnie w Akademii Obrony Narodowej w Rembertowie, autor i współautor wielu publikacji z zakresu bezpieczeństwa narodowego. Sugerowanie więc przez "Grubego", że rzekomo piszę nieprawdę o CWP lub AON jest więc co najmniej nadużyciem słowa.
W tej sytuacji stwierdzenie "Grubego" (w ostatniej jego wypowiedzi, poprzedzającej niniejszą), o "Kmicicu", że:
1. pewnie w ogóle nie był w CWP w Rembertowie,
2. jeśli zaś był, to pewnie przypadkowo, jako goniec albo jako ordynans itd. (niżej cytat):
Z tego co wiem o przeszłosci "Kmicica", jeżeli w ogóle był w CWPiech. w Rembertowie, to pewnie przypadkowo, jako goniec, albo w jako ordynans jakiegoś szkolącego się tam oficera szwoleżerów ;-)))*;-)))
O ile to co twierdzi nasz "siwy71" o służbie wojskowej "Kmicica" w 1. Pułaku Szwolezerów Józefa Piłsudskiego, to prawda ;-)))
jest uwłaczające dla tego bohaterskiego dowódcy partyzankiego. Takie stwierdzenia "Grubego", nie oparte na jakichkolwiek dowodach, są nie tylko skrajnym kłamstwem, ale obrazą dla tego dowódcy i dla jego pamięci.
To nie "Kmicic" był gońcem czy ordynansem, tylko odwrotnie, to on jako komendant partyzancki miał gońców (i to wielu, którzy nawet byli z tego powdu bardzo dumni) i ordynansa, a nawet adiutanta. Wyjaśniam różnicę między tymi nazwami, gdyż znów "Gruby" nie rozumiejąc jej może szydzić. Ordynans nie był oficerem, lecz szeregowym lub podoficerem, a w różnych armiach, w tym w międzywojennym WP przysługiwał oficerom, także niższym oficerom. Adiutant zaś był sam oficerem i przysługiwał w zasadzie generałom i dowódcom oddziałów.
Adiutant "Kmicica" (K.Ł. ps. "Róg") miał tak wysoką rangę, że do dziś przez wielu relacjonujących (przekazujących mi informacje) uznawany jest za jego zastępcę, choć nim oczywiście nie był.
Kolejna kwestia, poruszona przez "Grubego", jest również związana z jego trudnościami w rozumieniu. Sam zresztą kilkakrotnie przyznał się, że zupełnie nie rozumie mojego następującego sformułowania -cytat z jego słów:
" Wyeksponowano także autentyczną fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic" w wojskowym mundurze z Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie"
Czyżby autor wbrew oczywistym faktom wbrew oczywistym faktom twierdził, że żołnierze pełniący w CWPiech. w Rembertowie funkcję pomocy naukowych, nosili inne mundury niż piechurzy z innych jednostek? ;-)))*;-)))
Czy też może autor nie potrafi swoich myśli wyrazić po polsku? ;-(((
Dość dziwne, że "Gruby" nie rozumie tego mojego sformułowania:
" Wyeksponowano także autentyczną fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic" w wojskowym mundurze z Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie"
Jest ono przecież nadzywczaj proste i oczywiste. Znaczy po prostu, że na niedawnej uroczystości patriotyczno-żałobnej w Kolonii Zbędowice wyeksponowana została, czyli wystawiona na widok publiczny, jedna z autentycznych fotografii "Kmicica" w wojskowym mundurze, a zdjęcie to wykonane zostało przez fotografa (dodaję: oficjalnego fotografa CWP) w CWP w Rembertowie. I tyle.
Czy cokolwiek jest w tym niezrozumiałe ? Chyba tylko dla "Grubego".
Mało tego, w "Fotogalerii" w tym serwisie została zamieszczona fotografia (nr 5), ukazująca jak poprzedni posiadacz tej fotografii 80-letni Michał Niezabitowski prezentuje wspomniane zdjecie "Kmicica' z CWP Burmistrzowi Kazimierza Dolnego Grzegorzowi Duni na uroczystości w Kolonii Zbędowice.
W Relacji z uroczystości podpis do tej fotografii (nr 5) brzmi:
"80-letni Michał Niezabitowski z Zarzeki koło Wąwolnicy prezentuje Burmistrzowi Kazimierza Dolnego Grzegorzowi Duni zachowaną w jego rodzinie fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic”, którego mogiła znajduje się na cmentarzu właśnie w Kazimierzu Dolnym. Ojciec M.Niezabitowskiego i Jan Płatek zostali skierowani do Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie jako najlepsi żołnierze I Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie. M.Niezabitowski doskonale pamięta Jana Płatka, który często odwiedzał ich dom, także w latach okupacji."
Dodać należy, że "Gruby" w swoich kpinach ze sformułowania o wyeksponowaniu tej fotografii umyślnie pominął już kolejne zdania, zawarte przecież w moim artykule, które wyjaśniają, dlaczego fotografia ta została wyeksponowana. Oto te zdania:
"Wyeksponowano także autentyczną fotografię partyzanckiego komendanta Jana Płatka ps. „Kmicic" w wojskowym mundurze z Centrum Wyszkolenia Piechoty w Rembertowie. Fotografia ta obala kłamstwa, rozpowszechniane przez pewne osoby, jakoby ten bohaterski dowódca partyzancki rzekomo nie miał jakichkolwiek kwalifikacji wojskowych. Tymczasem nie tylko ukończył z wyróżnieniem wspomniane CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej, zwanych "kuźniami generałów"), ale także wyróżnił się po stronie J.Piłsudskiego w trakcie walk w 1926 roku, a później jako partyzancki dowódca przeprowadził szereg spektakularnych akcji zbrojnych."
Przepraszam, że tak obszernie przedstawiłem tu kwestię tej "wyeksponowanej fotografii" i związane z nią kwestie pobytu Jana Płatka w I PSK w Garwolinie oraz CWP w Rembertowie. Mam jednak nadzieję, że w ten sposób wyjaśniłem jadowite i wyssane z palca zarzuty "Grubego" i innych w tym zakresie, które są kłamstwami i wprowadzałyby czytających w błąd.
W razie potrzeby kwestię tę możemy rozwijać poprzez przytaczanie dowodów, źródeł, dokumentów, fotografii, relacji itd.
Tymczasem proszę "Grubego" o formułowanie kolejnych zarzutów, na które chętnie odpowiem, dla dobra historii i popularyzacji działalności "Kmicica" i jego partyzantów.
Ryszard Murat
W przeciwieństwie do "Grubego" nie boję się i nie wstydzę podpisywać swoim imieniem i nazwiskiem.
O kaczor wodny! Zapowiada się rodeo na wściekłym jeżu! ;-)
@Ryszard Murat:Prawie trzy bite strony mowy obrończej w sprawach, których obronić się nie da. ;-)))
Wprawdzie p. Ryszard Murat (autor artykułu) chyba czuje pismo nosem i wycofuje się rakiem z niektórych swoich wypowiedzi, tłumacząc ich bzdurność kolokwialnością swojego języka, ale z uporem mitomana trzyma się tego co napisał w artykule, cytuję:
„Tymczasem nie tylko ukończył z wyróżnieniem wspomniane CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej, zwanych "kuźniami generałów"), ale także wyróżnił się po stronie J.Piłsudskiego w trakcie walk w 1926 roku”
W tym jednym zdaniu autorowi artykułu udało się zawrzeć- mówiąc najłagodniej - jeden mit i jedną banialukę ;-)
Po pierwsze primo późniejszy komendant „Kmicic” nie mógł ukończyć około 1926 r. z wyróżnieniem CWPiech. I to nie tylko dlatego, że wtedy tego Centrum jeszcze nie było ;-) , ale przede wszystkim dlatego, że NIE BYŁ OFICEREM!
Po drugie primo twierdzenie, że CWPiech. Zostało przekształcone w ASG to banialuka, żeby nie powiedzieć, że bzdura czy brednia. Posługując się określeniami używanymi w logice można opowiedzieć, że to FAŁSZ!
Wyjaśnienie:
Użyłem określenia „około 1926 r. gdyż p. Ryszard Murat (autor artykułu) podaje z dokładnością do jednego dnia informację o tym kiedy dowódcą 1.PSK był ppłk Władysław Kulesza, ale jakoś skrzętnie ukrywa informacje o tym, w jakim dokładnie okresie strzelcem konnym w tym pułku był późniejszy komendant „Kmicic”;-)))
- * -
O tym ,że późniejszy komendant „Kmicic” nie był oficerem wiem od… Ryszarda Murata – autora książeczki pt „Bitwa partyzancka i zakłada Kolonii Zbędowice 1942”
W dotychczasowych wypowiedziach nie bez kozery zaznaczałem, kiedy chodzi o autora artykułu, bo podejrzewałem, że jest dwóch Ryszardów Muratów, z których jeden jest autorem artykułu, a drugi książki. Podejrzewałem, bo chociaż obaj pisali o tym samym, to jednak w ich zeznania nie były całkiem spójne ;-)))*;-))) Wygląda jednak na to, że fizycznie mamy do czynienia z jednym i tym samym Ryszardem Muratem ;-)))
- * -
W tytule swojej wypowiedzi nawiązałem do tytułu tomiku limeryków puławskiego poety Sławomira Rudnickiego. Pozwolę sobie zakończyć tę wypowiedź jednym z limeryków Sławka ;-)
„ANTOLOGIA PRZEMÓWIENIA”
Kupiła pewna Eugenia
Antologię przemówienia
I to dzieło
Rozum jej odjęło
Rozpoznanie: polityczna schizofrenia
- * -
Teraz krótko o Doświadczalnym Centrum Wyszkolenia ;-)))
@Ryszard Murat:Autor komentowanego artykułu w swoim komentarzu pisze tak:
„Teraz krótko o CWP w Rembertowie: Od 1923 roku w Rembertowie funkcjonował specjalny ośrodek szkoleniowy Wojska Polskiego, który do 1931 roku nosił tymczasową nazwę: Doświadczalne Centrum Wyszkolenia. Powszechnie znany jest pod późniejszą, używaną od 1931 roku nazwą Centrum Wyszkolenia Piechoty (CWP) i dlatego taka nazwa jest powszechnie stosowana przez autorów publikacji, w tym przeze mnie (i nie jest to żadne uchybienie). „
Tymczasowa nazwa przez osiem lat?
Wolne żarty!
To jest uchybienie kolejna brednia naszego „tymczasowego” historyka ;-) Doświadczalne Centrum Wyszkolenia było kontynuatorem i można kolokwialnie ;-) powiedzieć, prawnym następcą istniejącego od 1919 r. Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia Armii. Potem jeszcze 2 razy zmieniano nazwę zanim w kwietniu 1923 r. nadano tę, którą DCWyszk. nosiło - bynajmniej nie tymczasowo - aż do końca swojego samodzielnego bytu czyli do 1931 r.
DCWyszk. składało się z:
komendy, działu naukowego i administracyjnego oraz oddziałów manewrowych. Być może właśnie w oddziale manewrowym przyszły komendant „Kmicic” służył za mięsko ćwiczebne lub jak kto woli pomoc naukową ;-).
Na udział w kursach kapral służby zasadniczej (czynnej) nie miał szans. To były za wysokie progi.
siwy71” ekspertem nie jest, ale autor artykułu wcale nie lepszy
@Ryszard Murat:Ryszard Murat solidnie przyłożył „siwemu71”, cytuję:
„Pomijam już fakt, że ów "siwy71" nie potrafił nawet prawidłowo napisać słowa "Pułku", co już go wystarczająco degraduje jako "eksperta", „
Zgoda, „siwy71” wybitnym ekspertem z historii wojskowości raczej nie jest, ale nie dlatego, że walnął literówkę, a niechby nawet błąd ortograficzny. Po prostu coś usłyszał, ale nie rozpoznał, w którym kościele grają. Bywa tak dosyć często.
Ja też tę literówkę zauważyłem, ale w swoim komentarzu kpiłem nie z literówki, a z tego, że pomylił pułki, co chyba dowodzi, że wiedziałem, iż ten sławny strzelec, późniejszy komendant „Kmicic” służbę zasadniczą odbył w Garwolinie ;-)
Tyle tylko, ze „siwy71” nie pretenduje do miana eksperta ani historyka i nie pisze infantylnych , mitomańskich „reportaży historycznych”, jak to czyni R. Murat.
„siwy71” walnął byka ortograficznego, ale Ryszard Murad wali takie byki historyczne, że czytać hadko ;-(((
Ps.
Musze wszak przyznać, że to od Ryszarda Murata dowiedziałem się, że jego bohater był strzelcem konnym w 1. PSK. Gwoli ścisłości informuję, że dowiedziałem się tego od R. Murata autora książki, a nie od R. Murata autora artykułu ;-)))
siwy71” ekspertem nie jest, ale autor artykułu wcale nie lepszy
@Gruby:Przyłożył czy nie to i tak nie ma większego znaczenia bo sam fakt o okolicznościach bitwy (potyczki) jak i późniejszej pacyfikacji nie odkrył nic nowego .Poza tym obydwaj Panowie skupili się na nazwie szkoły ,a czy mówi Panom coś zwrot ...ułan......szwoleżer .....strzelec konny ...przecież wydaje się to być rzeczą oczywistą iż taka osoba nie jest piechurem ,lecz może się myliłem ,że jest to takie proste ..,a Garwolin to też prawda .Co do przekształceń to co będę pisał z czego na co i kiedy ,jak ktoś będzie miał ochotę to sam znajdzie to żaden problem ,gorzej z tym co ma się tu i teraz czyli w głowie ,a czy często ktoś ,gdzieś słyszał to też pojęcie względne więc..... Mistrzowie Historii .......Pokory .i jeszcze raz ...Pokory .... cytując klasyka ona Panów wyzwoli ...tak jednego jak drugiego .....a "Siwy" poczeka ,aż dojdzie do rzeczowej i merytorycznej dyskusji .
PS
Szkoda ,że do dyskusji nie przyłączył się Pan Zbigniew ,lub 1234 ,który często pisał tam gdzie swojego czasu często zaglądałem ...
"siwy71", przecież ja merytorycznie i o faktach! ;-)
@siwy71:System szkolnictwa wojskowego w II RP jest sprawdzalnym faktem
Autor artykułu pisze o nim takie brednie, że mozna i nalezy wyciagnąć z tego wniosek, że albo nie ma zielonego pojecia o tym o czym pisze, allbo świadomie fałszuje historię.
A ponieważ takich bredni jest wiecej podważa to wirygodnośc i artykułu i książki.
Partyzancki komendant "Kmicic" i jego pobyt w I PSK i CWP
@Ryszard Murat:Szanowny Panie Ryszardzie fakt iż pochodzi Pan z Koloni Zbędowice nie upoważnia Pana do ferowania wyroków co do wiedzy innych .Nie jestem historykiem z zawodu lecz od najmłodszych lat historia była moim hobby ,to po pierwsze .Po drugie nie jestem kolegą Grubego i gdyby Pan zapoznał się z relacjami jakie między nami panują nie pisałby takich "głupot " , bynajmniej nie oznacza to,że się obrzucamy wyzwiskami , lecz nasze zdania w większości kwestii są diametralnie różne po prostu kultura , najgorzej "ubodło " mnie......" i jego kolegów, zwłaszcza pseudonima "siwy71"....."( ze swojej strony dodam nie pseudonima lecz pseudonimu ) Co do błędu ma Pan rację moja wina ,lecz nie jest to powód aby napisać ....." co już go wystarczająco degraduje jako "eksperta ...."( nigdy się za takowego nie uważałem ) lecz ......" jakie to szydercze i jadowite. To takie polskie....."Przyjmując Pański tok myślenia Prezydent Komorowski też nie jest ekspertem co nie oznacza ,że nie może pełnić tej funkcji o czym pragnę Pana poinformować w" bulu i nadzieji "na poprawę z Pańskiej strony ...Zawsze jest pierwszy raz ,nikt nie jest nieomylny o czym wielokrotnie tu pisałem , nie zawsze ma się możliwość pisania przed komputerem ,a Pan zamiast skupić się na treści skupił się na jednym błędzie .Nie kwestionowałem przygotowania "Kmicica" być może moja wiedza jest niepełna stąd ten "szwoleżer",czekałem na rzeczową odpowiedź która jest.... lecz nie w tym stylu na jaki liczyłem .Pomyślał Pan przez chwilę ,że owe" zwycięstwo" jak je nazwał wcale nim nie było( zaznaczam w moim mniemaniu) ,aczkolwiek wydostanie się z okrążenia można nazwać sukcesem lecz nigdy zwycięstwem , zwycięską bitwę stoczył w tej okolicy Marian Bernaciak ps."Orlik" ,ale to już inna historia i inny wróg .Szkoda ,że nie odniósł się Pan do stosunku sił jakie podał bo 6000 to chyba lekka przesada podobnie jak straty niemieckie i , jak twierdzenie o tych samych siłach użytych do pacyfikacji ......"NIE DAJMY ZGINĄĆ POLEGŁYM ...." Z. Herbert ......lecz róbmy to rzetelnie ,przekażmy tą wiedzę następnym pokoleniom wzajemnie się nią dzieląc ....nigdy pisząc od nowa po swojemu ..."białe jest białe a czarne jest czarne ...." i niech tak pozostanie co nie oznacza aby" zamykać" się na informacje posiadane przez innych .
PS.
Różnica zdań nie oznacza ,że różnimy się w poglądach ,więc aby mnie dyskredytować na przyszłość proszę się zapoznać z tym co pisałem bo na temat "Żołnierzy wyklętych " mam jedno niezmienne zdanie ..
Z wyrazami szacunku "Siwy71 "
trafił swój na swego...
Panie Murat, fakt, że jest pan wnukiem nie czyni z pana automatycznie osoby wiedzącej najlepiej. Tragedia byla
z tych, co to świadków pozostało niewielu, a pan pisze o setkach wywiadów. Mówić każdy może, tylko ile w tym faktów.
Pan sam uparcie pisze o przekształceniach CWP, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. No chyba, że chce pan nam wmówić (a może sam pan uwierzył), że gdyby nie wojna, to Płatek ukończyłby Akademię Sztabu Generalnego.(piłem tam kiedyś wódkę...dużą!)
O powiązaniach z Klossem nadal brak faktów (Buruner wciąż pomijam, bo był i pozostaje świnią).
Pewne jest na razie jedno... Płatek miał stopień kaprala.
Żadna z organizacji czasu wojny nie czyni go swoim żołnierzem. Miał zapewne fantazję ułańską za co zapłacili inni.
Nadal nie wiem czy był podoficerem zawodowym, czy wyszedł do cywila na 10 lat przed rozpoczęciem wojny. Proponuję poszperać w CAW. Mają tam sporo informacji.
Mnie udało się wydobyć spisany własnoręcznie przebieg służby dziadka od 1914 do 1928.
Wiadomości podawane przez pana noszą więcej cech hagiografi niż faktografii.
"Pan sam uparcie pisze o przekształceniach CWP, ..."
Tak gwoli ścisłości, żeby sprawe wyjaśnić do końca.
CWPiech. - tak wyglada poprawny skrót nazwy - powstało w 1931 r. z połączenie Centralnej Szkoły Strzelniczej oraz Doświadczalnego Centrum Wyszkolenia i już bez żadny dalszych przekształceń dotrwało do 1939 r, czyli do końca swego istnienia!!!
Twierdzenie autora artykułu, że w 1947 r. coś co nie istniało od ośmiu lat zostało przekształcone w Akademię Sztabu Generalnego to już nawet nie FAŁSZ, a po prostu horendalna brednia! :-(
Nawiasem mówiąc Marszałek Piłsudski pewnie się w grobie przewraca dowiadując się od p. Ryszarda Murata, że kontynuatorem CWPiech jbyła ASG utworzona przez premiera Cyrankiewiczapod patronatem towarzysza Bieruta i gen. Roli-Żymierskiego ;-))) * ;-)))
Ps.
Pytasz jakie znaczenie maja te drobiazgowe informacje o przekształceniach w szkolnictwie wojskowym II RP
Odpowiadam.
Maja tylko takie, że obalaja mitomańskie informacje autora artykułu.
Jedynym doswiadczeniem wojskowym jakie miogł zdobyc jego późniejszy gieroj, to doswiadczenie kaprala słuzby zasadniczej.
Pod ziemią ZNAJDUJE się ? ;-)))
"Ryszard Murat pokazał wśród rzadko spotykanych wykrotów i urwisk miejsce, gdzie pod ziemią znajduje się kilkanaście ukrytych partyzanckich bunkrów"
Czy wszyscy uczestnicy uroczystości weszli do tych bunkrów?
Dlaczego nie ma zdjęć? ;-)))*;-)))
I'm back......nareszcie.....
@Gruby:I'm back......nareszcie..... myślę że mi Pan wybaczy nieobecność , proszę nie "ciągnąć " już tematu i nie prowokować ....."Bunkier "????.... prawdopodobnie Autor miał na myśli ziemiankę i to tyle w temacie .
"siwy71" uważasz, że p. Ryszard jest jak Jarosław Kaczyński? ;-)
@siwy71:Walnie idi..... Ops! Banialukę, a potem ktoś musi tłumaczyć co autor miał na myśli? ;-)
Ale ja nie prosiłem Cie o opinię o bunkrach p Ryszarda, ktore zapewne były pierwowzorem dla bunkrow UPA w Bieszczadach ;-)))
Wprawdzie wielokrotnie przypominałem pytanie ,ale "Bund" zagłuszył więc może nie zauważyłes.
Zatem powtórzę:
Ryszard Murat , autor artykułu, ktory komentujemy, napisał, cytuję:
"CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej"
"siwy71" jak uważasz, czy to jest PRAWDA czy też FAŁSZ?
Ps.
Czekałem cierpliwie aż sie pojawisz i nawett juz miałem zapytać, czyś aby nie zachorzał.
Gruby
@Gruby:Dzięki ze zdrowiem na razie OK ," czesałem' kasę na nadchodzące trudne czasy i wie Pan co .......Gdyby w Polsce rządy sprawowały "pawiany' to i tak będę tu wracał ,bo Polska to piękny kraj z ludźmi ostatnimi czasy trochę gorzej lecz mam nadzieję że to się zmieni .To pisanie na małej klawiaturze mi nie wyszło ,( taki błąd) .lecz nie mogłem pozostać bierny czytając .......to mówi chyba samo za siebie jakie jest moje zdanie .Co do przekształceń.... z.... na.....nie użył bym sformułowania przekształcenie z CWP na ASG .
Panie Ryszardzie, czyżby Pański bohater był oficerem Abwehry?;-)
Pisze Pan"
"Na jego czele stał por. Jan Płatek ps. „Kmicic", pierwowzór postaci Hansa Klossa z serialu „Stawka większa niż życie". Tak jak fikcyjny filmowy Hans Kloss on naprawdę wykonał wiele akcji przebrany w mundur niemieckiego oficera z placówki Abwehry w Kazimierzu Dolnym."
Naprawdę nie widzi Pan rożnicy między incydentalnym przebieraniem sie w mundur wroga od służenia w w obcej armii, tak jak to robił filmowy sowiecki agent J23? ;-(
Już bardziej sensowne byłoby, gdyby Pan napisał, że "Kmicic" był pierwowzorem dla tych żołnierzy "Orlika", którzy odbijali wieźniów UB w Puławach.
Chociaż i dla nich nie był pierwowzorem, bo przebieranie sie w mundury wroga jest wynalazkiem znanym od wieków.
to chyba ,,najlepszy'' tekst w 2011 roku
,,Ryszard Murat pokazał wśród rzadko spotykanych wykrotów i urwisk miejsce, gdzie pod ziemią znajduje się kilkanaście ukrytych partyzanckich bunkrów. Jeden z nich jest tak wielki, że mieściło się w nim nawet stu mężczyzn, a wyposażony był – według świadków – w piętrowe prycze oraz kaflowy piec do ogrzewania. Z kolei w innym bunkrze partyzanci ukrywali dwa konie z furmanką, którą przywozili broń, amunicję i zaopatrzenie.''
Te bunkry wykopało 15 ludzi w ciągu jednego lata. W przerwach walczyli, lub pobierali amunicje i broń bezpośrednio z magazynów niemieckich. Żeby się nie trudzić rozładunkiem, wjeżdżali do razu pod ziemię całą furmanką oraz końmi. Furmanką palili zimą w piecu kaflowym, a konie zjadali od razu.
Megalomania to za mało powiedziane.
Gin
@gin:Gdyby posiadana wiedza(być moze skromna )nie kolidowałaby z artykułem Pana Ryszarda nie zwróciłbym uwagi na pewne nieścisłosci ,jednak są zbyt wielkie aby 'przejść " obok nich obojętnie .Sam cel SŁUSZNY ( obchody jak również przybliżenie postaci "Kmicica ") lecz bez przejaskrawiania .Znasz mój stosunek do tematu walki narodowowyzwoleńczej szczególnie tej po roku 1944....... i to jet właśnie obiektywizm w obrazowaniu historii.
"siwy71", zpytowywuję o to po raz bodajże trzeci ;-(
Ryszard Murat , autor artykułu, który komentujemy, napisał - cytuję:
"CWP (przekształcone później w Akademię Sztabu Generalnego, a następnie Akademię Obrony Narodowej"
"siwy71" jak uważasz, czy to jest PRAWDA czy też FAŁSZ?
Ps.
"siwy71" dlaczego unikasz odpowiedzi?
Przecież odpowiedź nie wiem, chociaż mało zaszczytna, też jest odpowiedzią ;-)
- * -
1. 26 XI, g. 05:58
2. 02 XII g. 17:40 - "siwy71" nie rób w pampersy,! Wykaz troche odwagi i odpaiedz: TAK czy NIE a chociazby NIE WIEM ;-)))
3. 08 XI, g. 10:27 - "siwy71" pytanie nadal aktualne! ;-)
Gruby
@Gruby:"Kadzi" Pan i moje zdanie o którym pisałem doskonale zna ..... nie przyłożę ręki do "egzekucji" Pana Murata bo mimo kilku wpadek cel uważam za słuszny
"siwy71", a ktory cel uważasz za słuszny?
@siwy71:Jeżeli upamiętnie tragedii spowodownej przez watażkę "Kmicica", to pełna zgoda.
Ale jeżeli upamiętnienie watażki "Kmicica" i autora artykułu - to veto!!!
- * -
1. 08 XII, g. 22:57
2. 11 XII, g. 01:42