drukuj

Azoty Puławy - Vive Kielce 25-35

Fot. Maciej Kaczanowski

W sobotę w Puławach nie było sensacji, ani przynajmniej niespodzianki w spotkaniu z Vive Targi Kielce. Emocje na parkiecie skończyły się praktycznie już po kwadransie, kiedy goście prowadzili różnicą pięciu goli.

 

 

Przyjazd ekipy trenera Bogdana Wenty, naszpikowanej reprezentantami Polski, wzmocnionej Duńczykami, Serbem i Ukraińcem, cieszył się sporym zainteresowaniem puławskich kibiców. Jednak nie tak dużym, jak rok temu. Na trybunach widać było wolne miejsca. Nie wypełnili ich też kieleccy kibice, którzy w zorganizowanej grupie dotarli do Puław. Drużyna z Kielc momentami czuła się jak u siebie.

 

Być może żywiołowy doping klubu kibica zdeprymował gospodarzy. Puławianie przegrali sobotnie spotkanie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Równorzędna walka i emocje trwały jedynie przez piętnaście minut.

 

Bramki Wojciecha Zydronia i Olega Siomionowa dwukrotnie dawały Azotom prowadzenie 2:1. Trafienia Tomasza Rosińskiego i Mariusza Jurasika wyprowadziły gości na 3:2 w piątej minucie. Chwilę później popularny „Józek” dorzucił karnego, wsparli go jeszcze Paweł Piwko i Rosiński i praktycznie było po meczu (7:4 dla Vive).

 

Z każdą kolejną minutą mistrz, niczym wytrawny profesor, udzielał surowej lekcji puławianom. Dziesięć bramek przewagi po pierwszej połowie dobitnie świadczyło tego wieczoru o różnicy klas obu drużyn. – Byliśmy wolniejsi, jakby ospali. Widać, że w naszej lidze Vive zdobywać będzie punkty z każdym przeciwnikiem. Bardzo szybko okazało się, że nie mamy szans w mistrzem, świeżo upieczonym uczestnikiem Ligi Mistrzów.

 

Plusem jest fakt, że trener Motyczyński dał pograć prawie wszystkim zawodnikom. Szansę po kontuzji otrzymał Michał Szyba – podsumowuje prezes Azotów Jerzy Witaszek.

 

– Mieliśmy w pamięci spotkanie z Azotami w poprzednim sezonie, kiedy walka była bardziej zacięta – mówi trener Wenta.

 

– Oglądaliśmy też wygraną Azotów w Wągrowcu z Nielbą. Obawiałem się o dyspozycję moich graczy po awansie do LM, szczególnie o zachowanie koncentracji.

 

– Agresywna obrona i szybkie kontry, to był klucz do zwycięstwa – podsumował kadrowicz Mateusz Jachlewski. – Przeciwnik w pełni obnażył nasze słabości. Byliśmy za wolni, musimy to wyeliminować – skwitował skrzydłowy Azotów Wojciech Zydroń.


Azoty Puławy – Vive Targi Kielce 25:35 (10:19)

 

SKŁADY I BRAMKI

Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski – Zinczuk 6, Pomiankiewicz 1, Siemionow, Sieczka 1, Zydroń 6, Afanasjev 2, Kurowski 1, Lasoń 5, Kus 1, Sieczkowski, Szyba 1. Kary: 4 minuty.

Vive Targi: Kubiszewski, Cleverly – Grabarczyk, Jurasik 6, Jachlewski 2, Piwko 5, Rosiński 3, Kuchczyński 3, Podsiadło 3, Krieger 2, Gliński 4, Żółtak 2, Konitz 1, Knudsen 4. Kary: 10 minut.

Sędziowali: Grzegorz Schiwon, Grzegorz Toczyński (obaj Katowice). Widzów: 500.

 

Zdjęcia

  • Fot. Maciej Kaczanowski
  • Azoty Puławy - Vive Kielce 25-35
  • Fot. Maciej Kaczanowski

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Faza
Faza pon., 2009-09-14 15:01

No i jak tam prezesie

No i jak tam prezesie sprzedał pan te jedyne 27 biletów po symboliczne 30zł. bo jakoś tak pusto na trybunach hahahaha w Kielcach tyle kosztuje bilet na Lige Mistrzów