drukuj

Azoty Puławy bez medalu, koniec sezonu na czwartym miejscu

Piłkarzom Azotów, którzy przegrali w sobotę z Wisłą Płock po raz trzeci, na pocieszenie pozostał puchar za czwarte miejsce

Szczypiorniści Azotów Puławy przegrali 26:29 mecz o brąz mistrzostw Polski z Wisłą Płock. Jako, że była to już trzecia porażka puławian w rywalizacji z "Nafciarzami”, krążki z najmniej cennego kruszcu zawisły w sobotę na szyjach gości.

Gospodarzom został na osłodę pamiątkowy puchar za zajęcie czwartego miejsca w sezonie 2009/2010.

 

Tegoroczne osiągnięcie jest najlepszym wynikiem w siedmioletniej historii puławskiego klubu. Po sobotnim występie gospodarze pokazali, że nawet grając w poważnym osłabieniu, są zdolni do nawiązania wyrównanej walki z wyżej notowanym przeciwnikiem.

 

Sytuacja graczy trenera Bogdana Kowalczyka przed spotkaniem na swoim parkiecie z wicemistrzem Polski z poprzedniego sezonu nie była optymistyczna. W szeregach gospodarzy mocno osłabiona była druga linia. Do kontuzjowanych wcześniej Marcina Kurowskiego i Dymitrija Zinczuka dołączyli również Remigiusz Lasoń i Artur Witkowski. Mimo tak poważnych ubytków, miejscowi radzili sobie bardzo dobrze.

 

Początek należał jednak do Wisły, która w 18 min prowadziła 7:4, po bramce Bartosza Wusztera. W tym momencie Bogdan Kowalczyk skorzystał z regulaminowej przerwy. Uwagi szkoleniowca przyniosły zamierzony skutek. Azoty poprawiły grę w obronie, zaczęły w końcu trafiać do bramki strzeżonej przez Mortena Seiera.

 

Dwa gole z rzutów karnych zdobył Wojciech Zydroń, trzy trafienia zaliczył także Grzegorz Gowin. W ten sposób w 22 min puławianie odrobili straty i wyszli na dwie bramki przewagi. Bardzo dobrze spisywał się w puławskiej bramce Maciej Stęczniewski. "Stenia” dwoił się i troił, broniąc trudne strzały rywali.

 

Doświadczony golkiper wychodził obronną ręką także z rzutów karnych. W tym elemencie okazał się lepszy od Arkadiusza Miszki (ten przestrzelił) oraz Wusztera i Vegarda Samdahla (oba obronił Stęczniewski). Tym samym przewaga Azotów wynosiła przed przerwą cztery bramki.

 

Nic dziwnego, że od początku drugiej odsłony płocczanie z rozmachem zaczęli szturmować puławską bramkę. Widać było, że nie wyobrażają sobie możliwości porażki w Puławach. Grając w osłabieniu, prowadząc atak, wycofywali bramkarza. Pomarańczową koszulkę, zgodnie z regulaminem, zakładali Rafał Kuptel i Michał Zołoteńko. Ostatecznie goście dopięli swego i zwyciężyli różnicą trzech trafień.

 

Azoty Puławy – Wisła Płock 26:29 (13:9)
SKŁADY I BRAMKI
Azoty: Stęczniewski, Wyszomirski – Sieczkowski, Płaczkowski, Afanasjev 2, Zydroń 9, Kus 1, Sieczka 1, Gowin 6, Pomiankiewicz 2, Siemionow 1, Szyba 4. Kary: 4 minuty.
Wisła: Seier, Wichary – Backstrom 1, Miszka 6, Wiśniewski 7, Wuszter 2, Syprzak 1, Samdahl 3, Zołoteńko 6, Kuptel, Twardo 3, Rumniak, Kwiatkowski. Kary: 8 minut.
Sędziowali: Grzegorz Budziosz (Wolica) i Tomasz Olesiński (Kielce). Widzów: 450.


Tabela końcowa

 

 

1. Vive Targi Kielce
2. MMTS Kwidzyn
3. Wisła Płock
4. Azoty Puławy
5. Zagłębie Lubin
6. Traveland-Społem
7. Nielba Wągrowiec
8. Piotrkowianin
9. Śląsk Wrocław
10. Chrobry Głogów
11. AZS AWFiS Gdańsk
12. Powen Zabrze
Chrobry gra jeszcze baraż o pozostanie w ekstraklasie z Siódemką Miedzią Legnica. AZS AWFIS Gdańsk i Powen Zabrze zostały zdegradowane do I ligi.

 

POWIEDZIELI PO MECZU:

 

Adam Wiśniewski, skrzydłowy Wisły:
Choć mieliśmy rezerwację hotelu w Puławach, to bardzo chcieliśmy zakończyć rywalizację z Azotami już w trzech spotkaniach. Zdawaliśmy sobie sprawę, że nasza sytuacja po pierwszej połowie nie jest za ciekawa, przegrywaliśmy przecież czterema bramkami. Nie wpadliśmy jednak w panikę, ale konsekwentnie robiliśmy swoje, czyli graliśmy twardo w obronie i punktowaliśmy przeciwnika kontrami. Bardzo chcieliśmy zmazać plamę z pechowej przegranej, w półfinale z MMTS Kwidzyn. Choć doskonale wiemy, że ten sezon nie tak miał wyglądać, to cieszy nas zdobyty brązowy medal.

 

Grzegorz Gowin, rozgrywający Azotów:
Bardzo chcieliśmy wygrać z Płockiem. Swoją postawą w pierwszej części daliśmy tego przykład. Występując w mocno osłabionym składzie, wszystko nadrabialiśmy ambicją i wolą walki. W drugiej odsłonie, w pewnym momencie, zabrakło nam już sił. Zaczęliśmy popełniać sporo błędów w ataku i obronie. Tak doświadczona drużyna jak Płock, natychmiast wykorzystała naszą słabość. Gdybyśmy grali w pełnym składzie, wiślakom na pewno nie byłoby tak łatwo rozprawić się z nami. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, dlatego trochę szkoda, że nie zdołaliśmy wspiąć się na podium. Z drugiej strony pamiętajmy, że czwarte miejsce w Polsce, to dotychczas największe osiągniecie klubu z Puław w ekstraklasie.

 

Thomas Sivertsson, trener Wisły Płock:
W meczach o brąz spoczywała na moich zawodnikach ogromna presja. Po odpadnięciu z finału, starcie z Azotami było dla nas ostatnią szansą na ugranie czegoś w tym sezonie. Mecz był wyrównany, a o naszym zwycięstwie zadecydowały końcowe minuty i błędy gospodarzy. Potrafiliśmy wykorzystać także grę w przewadze. Bardzo cieszy mnie zdobyty medal. Mile będę wspominał cztery miesiące spędzone w Płocku.

 

Bogdan Kowalczyk, trener Azotów:
Zespół z Płocka zasłużył na medal i serdecznie mu go gratuluję. Robiliśmy, co mogliśmy, aby przeciwstawić się wyżej notowanemu rywalowi. W żaden sposób nie można odmówić moim graczom ambicji i woli walki. Oglądaliśmy dwie różne połowy. W pierwszej, bardzo dobrze radziliśmy sobie w obronie, stąd nasza czterobramkowa przewaga. Znacznie gorzej było po przerwie. Zawodnikom zabrakło sił, popełniali sporo błędów, gubiąc piłkę, podając niedokładnie do przeciwnika. Co gorsze, takie błędy zdarzały się także doświadczonym graczom.

Zdjęcia

  • Piłkarzom Azotów, którzy przegrali w sobotę z Wisłą Płock po raz trzeci, na pocieszenie pozostał puchar za czwarte miejsce

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać