drukuj

"Ale zanim pójdę, chciałbym powiedzieć ci że...", czyli koncert happysad w Puławach (zdjęcia)

Happysad w Puławach

Na tę niedzielę oczekiwało wielu fanów happysad. Kawiarnia „Smok”, mimo siarczystego mrozu, zgromadziła wielu sympatyków tego zespołu.

Już przed 18, na rampie przy drzwiach kawiarni, można było zobaczyć pierwszych skulonych, przytupujących z zimna, ale i ekscytacji młodych ludzi. Tłum gęstniał z każdą chwilą, a tymczasem w środku muzycy na pustej jeszcze sali przygotowywali się do występu. W tym celu w sali „Smoka” została na nowo zaaranżowana scena – stała okazała się być za mała na ogromną ilość sprzętu, którą dysponuje happysad.

 

O godzinie 18.20 pierwsi przemarznięci fani mogli wejść do środka. Jak się dowiedzieliśmy sprzedano wszystkie bilety na koncert – 450 osób miało bawić się w sali klubu. W czasie, gdy kolejne osoby były wpuszczane, ochrona ustawiała barierki odgradzające zespół od fanów.

 

Wreszcie, tuż przed 19.30, członkowie zespołu pojawili się na scenie! Przywitał ich entuzjastyczny krzyk zgromadzonych. Wokalista – Kuba Kawalec odezwał się do publiczności, komentując brak podwyższenia na scenie: „Trochę się tu zapadliśmy, ale mam nadzieję, że się widzimy!”, zaraz potem muzycy rozpoczęli pierwszy utwór.

 

Kiedy goście zaczynali już bawić się na całego, a zespół zagrał pierwsze dźwięki jednego z kultowych już utworów - „Ale zanim pójdę”, koncert przerwano. I tu zaczęła się krótka historia rodem z Hitchcocka! Członkowie Happysad poinformowali publiczność, że właśnie przytrafia im się pierwszy raz taka historia - mają wrażenie, iż rusza się sufit i drży podłoga. Zaznaczyli, że obawiają się, że wysoki słup kolumn nagłaśniających może się przewrócić. W związku z tym, odbyła się krótka narada zespołu z właścicielem „Smoka”.

 

Ostatecznie koncert wznowiono, ale można było obserwować niecodzienny obrazek – ochrona trzymała kolumny, zabezpieczając je przed upadkiem. Przez kolejne 10 minut koncert wznawiano i przerywano. Ostatecznie wokalista poprosił publiczność, by słuchała muzyki w spokoju, nie tańczyła i nie podskakiwała, aby w ten sposób zadbać o bezpieczeństwo. Zespół próbował „przekupywać” publikę, obiecując za „grzeczne stanie w bezruchu” wydłużenie koncertu. Część fanów dostosowała się do prośby, innych jednak roznosiła energia i od czasu do czasu zaczynali podrygiwać.

 

Dalsza cześć spotkania z muzyką Happysad przebiegła już spokojnie i typowo muzycznie. Sympatycy z zapałem wyśpiewywali zarówno stare utwory, jak i te z nowej płyty, którą to promowali właśnie muzycy.

 

Po zagraniu 25 utworów i piosenek na bis, tuż przed godziną 22 impreza zakończyła się. Zgromadzeni goście, wśród których byli nie tylko mieszkańcy naszego miasta (spotkaliśmy mieszkańców Lublina, Dęblina, ale nawet Gliwic!) podekscytowani opuszczali kawiarnię „Smok” i życzyli sobie nawzajem kolejnego tak energetycznego koncertu.

Współpraca: Monika Kusińska i Paweł Wójcik

Zdjęcia

  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
  • Happysad w Puławach
kumkuma
Autor:kumkumagg: GG575867

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Maślana
Maślana wt., 2009-12-22 13:43

Smok

Smok jest niestety za mały na tego typu koncerty. Rozumiem, że ma swój klimat ale...ale jest za mały, niema sceny (takiej porządnej) itp. itd. ...

użytkownik usunięty2
użytkownik usunięty2 pt., 2009-12-25 16:47

...

HAHAHAHAHAH panu z piatego zdjecia , temu z ta reka chyba pomylily sie koncerty . albo poprostu nie przyczail roznicy pomiedzy na mase komercyjnym zespolem spiewajacym dla placzacych 13 letnich fanek .... z prawdzwym zespolem .

poza tym widze ze sie wam koncert udal hahahahahahahahha jakies badziewne barierki i jeszcze wokaliscie sie cos uwalilo w bani i pierdzielil by nie skakac xD hahahahahahaha