Ale obciach, czyli spacerkiem po... Markuszowie
Markuszów, podobnie jak wiele innych polskich miejscowości, przestał być miastem po Powstaniu Styczniowym w 1863 roku. Praw pozbawił go car. Była to kara za czynny udział mieszkańców w powstaniu przeciwko carskiej Rosji.
Teraz markuszowianie znów mogą mieć swoje pięć minut. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, to do 2030 r. wieś zmieni się w miasto. Na razie jednak jest wiele rzeczy do poprawy. O komentarz do wybranych przez nas miejsc poprosiliśmy wójta gminy Andrzeja Rozwałkę.
Rudera straszy w centrum
Ul. Błońska, boczna Lubelskiej, tuż przy skwerku. Stary, drewniany i rozpadający się budynek to chyba najbardziej wstydliwy widok w centrum Markuszowa. Aż dziw bierze, że w XXI wieku jest jeszcze miejsce na coś takiego. Ale niestety, koszmarny widok szybko nie zniknie z oczu mieszkańców i przejeżdżających przez Markuszów kierowców. Budynek jest bowiem objęty ochroną wojewódzkiego konserwatora zabytków. I jakiekolwiek, nawet najdrobniejsze prace, wymagają jego zgody. W dodatku nie należy do gminy, ale do prywatnych właścicieli. Czy są jednak jakieś szanse na poprawę wizerunku w tej części Markuszowa?
Urząd Gminy odpowiada
– Oczywiście, że tak – mówi Andrzej Rozwałka. – Możemy to wykupić od właścicieli, bo jest to cenne miejsce i warto je zagospodarować. Gmina ma plan odbudowy tego budynku od podstaw w ramach programu rewitalizacji całego rynku. Jest już nawet opracowanie projektowe. W tym miejscu mogłaby powstać restauracja. Przedstawiałem swoją koncepcję radnym, ale nie wyrazili zgody na to, żeby dać pieniądze z budżetu na inwestycję. Jeśli zmienią zdanie, to będzie można wrócić do tego pomysłu.
Przejęli za długi, teraz sprzedadzą
Na nieciekawe widoki można natrafić też w bocznych ulicach Markuszowa. Tak jak np. przy Ogrodowej. Stoi tu murowany budynek, który kiedyś należał do Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. Gmina przejęła go za zadłużenia podatkowe. Przez pewien okres służył jeszcze za halę targową. Kupcy jednak wynieśli się stamtąd. A budynek straszy powybijanymi szybami i ogólnym bałaganem, jaki panuje w jego wnętrzu. Czy musi tak być?
Urząd Gminy odpowiada
– Już niedługo, bo 17 listopada ogłoszony zostanie przez nas przetarg nieograniczony na sprzedaż tej nieruchomości – informuje wójt. – Cena wywoławcza, za jaką chcemy go sprzedać to ponad 30 tys. zł. Chcemy się pozbyć tego budynku, bo gminie jest on w ogóle niepotrzebny. Od lat jest już nieużywany, nie licząc tego, że służy nam jako zaplecze techniczne. Trzymane są w nim narzędzia do prac interwencyjnych, znaki drogowe. Liczę, że znajdzie się nabywca, który kupi od nas tę nieruchomość i zrobi tam porządek.
A co to za brudasy?
Ci, którzy zostawili po sobie tę stertę śmieci powinni się wstydzić! Takie zachowanie świadczy o zupełnym braku kultury i poszanowania dla środowiska naturalnego, w którym żyjemy. Śmieci kontrastują z eleganckim budynkiem oczyszczalni ścieków w Markuszowie. Leżą na działce gminy przyległej do targowiska, na którym w każdy poniedziałek kwitnie handel. Dlaczego nikt tego nie posprzątał?
Urząd Gminy odpowiada
- To pozostałości po targu – nie ma wątpliwości wójt Rozwałka. – Muszę przyznać, że to dla nas duży problem. Tak jest bowiem za każdym razem. Niestety, ale kultura sprzedawców jest bardzo zła. Myślą, że skoro płacą opłaty targowe, to mogą robić co chcą. Każdego tygodnia dwóch naszych pracowników sprząta ten teren. Muszą to robić przez jakieś półtora dnia. A dlaczego śmieci leżą jeszcze dziś (czwartek – przyp. red.) tego nie wiem. Widocznie się nie spaliły. Ale na pewno zostaną posprzątane – obiecuje wójt.
Żydzi wyjechali, problem został
Kolejny fatalny widok przy ul. Ogrodowej. Na działce pomiędzy gminnym targowiskiem a opisywanym tu przez nas byłym budynkiem GS „SCh” stoi drewniana, rozpadająca się chałupa. Jakby tego było mało, w jej obrębie panuje totalny bałagan. Leżą tu stare opony, foliowe worki ze śmieciami i plastikowe butelki. To na pewno nie jest dobra wizytówka dla miejscowości, która ma aspiracje stać się miastem. Jak można to zmienić?
Urząd Gminy odpowiada
– To mienie pożydowskie. Rodzina, która tu mieszkała opuściła już ten teren. Całość należy teraz do nas. Budynek jest przeznaczony do rozbiórki, bo nie nadaje się już do zamieszkania i użytkowania. Myślę, że zrobimy to w przyszłym roku. Z kolei to, co zrobimy z działką nie zależy już wyłącznie ode mnie, ale od Rady Gminy. Można ją np. sprzedać pod usługi i handel, bo takie jest przeznaczenie działki w gminnym planie zagospodarowania przestrzennego – wyjaśnia Rozwałka.
Za taki przystanek dziękujemy
Bo czy w dzisiejszych czasach brudna i pomazana blaszana buda nie jest to obciachem. Jest! W dodatku stoi przy kościele, a więc w miejscu, które odwiedza mnóstwo osób, także przyjezdnych. Dlatego mieszkańcy mają już dość tego, że muszą się wstydzić przez swoimi gośćmi. Czy nie można wymienić tego paskudztwa na nową, elegancką wiatę? – pytają markuszowianie.
Urząd gminy odpowiada
– Ta wiata przystankowa rzeczywiście nie stanowi ładnego widoku – przyznaje wójt. – Obiecuję, że postaram się ją wymienić w przyszłym roku. W tym nie ma już na to pieniędzy, bo zapłaciliśmy już za wymianę wiaty na przystanku w Kaleniu. Koszt nowej wiaty to ok. 5 tys. zł. Zapiszę taką kwotę w przygotowywanym teraz prowizorium budżetowym. Ale to czy te pieniądze rzeczywiście później będą przyznane zależy już nie ode mnie, lecz od radnych, którzy będą przyjmować budżet na 2010 rok – zaznacza Rozwałka.

























Kontakt:
W Markuszowie i tak nic się
W Markuszowie i tak nic się nie zmieni. Bywam tam często i od dawna to widzę. Wszędzie brudno. A to czego mieszkańcy Markuszowa powinni się wstydzić najbardziej to osoby sprawujące władzę w Gminie.